Architektura nieobecności – „Pokój Vilhelma”, Tove Ditlevsen

Pokój nigdy nie jest wyłącznie wydzieloną ścianami przestrzenią, którą człowiek zamieszkuje. W zależności od historii, jaka się w nim wydarza, może stać się schronieniem albo więzieniem, miejscem pamięci lub materialnym dowodem czyjejś nieobecności. W „Pokoju Vilhelma”, ostatniej powieści w dorobku literackim Tove Ditlevsen, tytułowy pokój przestaje być jedynie elementem przestrzeni. Staje się śladem po człowieku, którego już nie ma, a którego obecność wciąż organizuje i determinuje życie tych, którzy pozostali, przede wszystkim Lise, głównej bohaterki utworu.

„Zaczęłam odbudowywać ten pokój w swoim wnętrzu. I właśnie tam on ciągle istnieje, wypełniony szepczącymi cieniami, cichym śmiechem przypominającym drwiący ptasi krzyk i gorącymi łzami, scałowywanymi albo spływającymi swobodnie jak wilgoć z rozdarć w tapecie pokrytej plamami namiętności i rozpaczy”, opowie narratorka po rozstaniu z Vilhelmem, z którym dzieliła dwadzieścia lat wspólnego życia.

Po odejściu mężczyzny Lise pozostaje w stanie zawieszenia. Jak sama przyznaje, „nie jest obecna ani w teraźniejszości, ani w przyszłości”. Próbuje uporządkować przeszłość, przeanalizować wspólne doświadczenia i zrozumieć relację, która, choć pełna bólu, napięć i wzajemnych rozczarowań, była jednym z fundamentów jej tożsamości. Vilhelm nie znika wraz z fizyczną nieobecnością. Pozostaje w mieszkaniu, w pamięci, przede wszystkim zaś w sposobie, w jaki Lise postrzega samą siebie.

Bohaterka szuka źródeł rozpadu małżeństwa nie tylko w zachowaniu męża, lecz także we własnej przeszłości. Wraca do doświadczeń dzieciństwa, przywołując marzenie o własnej przestrzeni: „we wszystkich swoich małżeństwach nalegałam na to, aby spać osobno, ponieważ moje wielkie dziecinne marzenie o własnym pokoju nigdy mnie nie opuściło”. Ten fragment odsłania jeden z najważniejszych paradoksów powieści – pragnienie niezależności, które przez całe życie pozostaje splecione z potrzebą bliskości. Lise próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, czy źródło jej samotności tkwiło w niej samej, czy było konsekwencją relacji budowanej z drugim człowiekiem.

Szczególnie przejmujące jest to, jak bohaterka konfrontuje własną niewiedzę dotyczącą emocji Vilhelma. Przez lata zakładała, że jego szczęście jest naturalnym następstwem jej własnego spełnienia. Nawet wtedy, gdy dostrzegała „ewidentne oznaki braku szczęścia”, nie dopuszczała myśli, że „może to mieć jakikolwiek związek ze mną”. Ditlevsen pokazuje tym samym nie tylko rozpad związku, lecz także ograniczenia ludzkiego poznania, niemożność pełnego zobaczenia drugiego człowieka, nawet tego, z którym dzieli się życie przez dwie dekady.

Relacja Lise i Vilhelma nie jest prostą historią miłosną ani jedynie opowieścią o niszczącym wpływie narcystycznego partnera. Mężczyzna nie potrafi zaakceptować ambicji kobiety odnoszącej sukces jako pisarka, a jego stosunek do jej twórczości i niezależności stopniowo wpływa na sposób, w jaki Lise zaczyna postrzegać samą siebie. Ditlevsen interesuje jednak coś więcej niż destrukcyjny charakter jednej relacji. Pokazuje moment, w którym drugi człowiek staje się częścią naszej wewnętrznej konstrukcji tak silnie, że jego odejście oznacza nie tylko utratę ukochanej osoby, lecz także konieczność ponownego zdefiniowania własnego „ja”.

Nie sposób pominąć autobiograficznego wymiaru powieści. Tove Ditlevsen nie ucieka od własnego doświadczenia w stronę czystej fikcji. Przeciwnie. Fikcja pozwala jej spojrzeć na własne życie z większą bezwzględnością i literackim dystansem. Autorka nie tworzy jednak ani usprawiedliwienia, ani rozliczenia. Zamiast tego bada mechanizm, dzięki któremu dwoje ludzi może jednocześnie siebie ranić i pozostawać sobie niezbędnymi.

Dlatego „Pokój Vilhelma” warto czytać nie tylko jako powieść o rozstaniu. To przede wszystkim opowieść o niemożności całkowitego odzyskania siebie po dwudziestu latach życia przeżytego w relacji z drugim człowiekiem. Tytułowy pokój staje się symbolem pamięci – miejscem, w którym kumulują się emocje, wspomnienia i ślady przeszłości. Jest punktem stałym, do którego Lise nieustannie powraca, próbując zrozumieć kolejne etapy własnego życia. Zrozumienie jednak nie nadchodzi.

Coraz wyraźniej nad powieścią zawisa widmo nieuchronnej katastrofy. Powracają zapowiedzi śmierci: tej, która ma nadejść wraz z definitywnym odejściem Vilhelma („to się stanie tego dnia, kiedy Vilhelm porzuci ją na serio”), oraz tej, wobec której bohaterka odrzuca możliwość „śmierci naturalnej czy – jak się teraz mówiło – godnej”. Trudno nie odczytywać tych fragmentów przez pryzmat samobójczej śmierci Ditlevsen. Dzięki temu autobiograficzny wymiar powieści staje się jeszcze bardziej przejmujący, a świadomość nadchodzącego końca przenika niemal całą narrację.

„Pokój Vilhelma” nie jest jednak wyłącznie literackim zapisem rozpadu małżeństwa ani autobiograficznym rozrachunkiem. To przede wszystkim przenikliwe studium pamięci, zależności i tożsamości. To opowieść o tym, jak długo drugi człowiek pozostaje w nas nawet wtedy, gdy od dawna jest już nieobecny. Największa siła tej powieści tkwi w tym, że prywatną katastrofę zamienia w uniwersalne pytanie o granice własnego „ja”: ile z nas pozostaje naprawdę nasze, a ile stanowi zapis relacji, które nas ukształtowały.

Ditlevsen pozostaje przy tym zaskakująco surowa, bezkompromisowa i okrutnie trzeźwa w interpretowaniu kluczowych momentów własnego życia. Jej proza jest oszczędna stylistycznie, a jednocześnie celowo nieuporządkowana, pełna dygresji, powrotów i emocjonalnych pęknięć. To właśnie ta pozorna dezorientacja sprawia, że „Pokój Vilhelma” nie tyle prowadzi czytelnika przez historię, ile pozwala mu zamieszkać w niej na chwilę, pobyć w tej w przestrzeni, z której, podobnie jak Lise, trudno wyjść całkowicie nieodmienionym.

Tytuł: Pokój Vilhelma
Autor: Tove Ditlevsen
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo: Czarne
Ilość stron:184

0 komentarzy
1 Polubienie
Poprzedni wpis: Plath odzyskana – „Kochając Sylvię Plath”, Emily Van DuyneNastępny wpis: Wojna po wojnie – „To za dużo dla mnie”, Darko Cvijetić

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Z wykształcenia romanistka. Z zamiłowania czytelniczka. Pełna skrajności. Z jednej strony pielęgnująca w sobie ciekawość i wrażliwość dziecka, z drugiej krytycznie patrząca na otaczającą rzeczywistość – więcej o mnie.

Wesprzyj Bookiecik
Dziękuję, że jesteś częścią tej historii.
Zostań Patronem
Odwiedź mnie na

Bookiecik na YouTube

Najnowsze wpisy

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Kalendarz
sierpień 2026
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane
Archiwum