Amerykańskie duchy -„Niksy”, Nathan Hill

Niksy Nathana Hilla to jeden z głośniejszych tytułów ostatnich miesięcy. Zdaniem Jakuba Żulczyka to okropnie smutna, a przy tym niebywale zabawna lektura. Szczepan Twardoch zauroczony był rozmachem, z jakim została napisana, określił ją mianem lektury niezwykłej. Swojego podziwu nie ukrywał również Jakub Małecki. Czy rzeczywiście jest to aż tak zjawiskowa książka? A może zwyczajna literacka wydmuszka, sztucznie wypromowany przez głośnie nazwiska bestseller?

O niksach opowiedziała Samuelowi mama. Były to kolejne zjawy z opowieści jej ojca. Te najbardziej przerażające. Niksy, tłumaczyła, to duchy wodne grasujące na wybrzeżu poszukiwaniu dzieci, zwłaszcza tych zuchwałych, wędrujących w pojedynkę.

Tytuł debiutanckiej powieści Nathana Hilla wywodzi się od skandynawskiej legendy o Nisse. Nisse, zwana inaczej niksą lub określana mianem gangferd czy draug to widmo, które nie odstępuje człowieka na krok. To prywatny upiór, demon, troll lub inne niepokojące stworzenie, niedające człowiekowi ukojenia i spokoju. Samuel Anderson całe życie żyje w cieniu własnych niks, jego wiodącą  zmorą jest wieloletni brak matki, która opuściła go w dzieciństwie w niejasnych okolicznościach. Bohater żyje w poczuciu zagubienia i niespełnienia. Pracuje jako nauczyciel akademicki, snuje marzenia o napisaniu książki.

W każdym życiu następuje taka chwila, trauma, pod której wpływem rozpadamy się na zupełnie nowe kawałki.

Praca zawodowa nie daje mu satysfakcji, wręcz przeciwnie – za sprawą aroganckiej studentki przysparza problemów. Ambicje literackie latami pozostają nieurzeczywistnione.  Samuel wiedzie samotny i nieszczęśliwy żywot. Internetowa gra Elflandia jest miejscem, do którego regularnie wraca, tylko po to, by godzinami szukać w niej iluzorycznego spełnienia i szczęścia. Jego rutynowe i na swój pokrętny sposób ułożone życie kończy się w chwili, gdy odbiera telefon, w którym dowiaduje się, iż jego matka posądzona została o działania terrorystyczne. Tym samym Anderson przyjmuje zlecenie napisania jej biografii, co staje się dla niego bezpośrednim powodem do odkrywania swojej przeszłości od nowa…

Dlaczego mnie zostawiłaś? To pytanie dręczyło go przez wszystkie lata dorastania. Mówił ludziom, że mama nie żyje.

Niksy to powieść wielowymiarowa i wielowątkowa, której akcja toczy się na przestrzeni wielu lat, począwszy od wydarzeń, jakie rozegrały się w Chicago w 1968 roku, poprzez wojnę w Wietnamie, skończywszy na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku. Postać Samuela posłużyła Nathanowi Hillowi jako przyczynek do szerokiego nakreślenia i dogłębnej analizy przyczyn degeneracji i narastającego moralnego upadku amerykańskiego społeczeństwa. Postać ta scala wiele skrajnie różnych, odległych sobie wątków, które całościowo obnażają największe grzechy współczesności.

– Ile ma pan do spłacenia?
– Trzysta tysięcy.
– A ile dom jest wart?
– Jakieś osiemdziesiąt?
– Ha! Takie rzeczy tylko w Ameryce, prawda?

Prace nad książką zajęły autorowi dziesięć lat. Jej szeroki zakres tematyczny jest uderzający i niezaprzeczalny. Brak życiowej energii, zobojętnienie, umysłowa blokada, zagubienie, brak wiary w siebie, ucieczka w wirtualną rzeczywistość, skrajne zadłużenie, złe nawyki i złe odżywianie – to podjęte przez Hilla wątki w skali mikro. A skala makro? Nihilizm, konsumpcjonizm, przemoc seksualna i prostytucja, terroryzm oraz podjęte w jego wyniku uchwały, dramat wojny i pacyfizm, ekstremizm czy aktywizm – to tylko nieliczne z wielu opisanych w książce problemów. Dobrze zarysowane tło społeczne, ze wszelkimi negatywnymi jego aspektami to zdecydowanie najsilniejsza strona powieści.

Któregoś dnia, już niedługo, gdy obudzi się wcześnie, zje zdrowe śniadanie, zacznie remont w kuchni, opróżni szafki, zrobi zakupy, nawet nie usiądzie prze komputerem i wreszcie, przez cały dzień, będzie robił wszystko wzorowo, dokładnie tak jak trzeba.

Niestety, autorowi nie udało się uniknąć truizmów. Próbując napisać powieść kompletną i wszechstronną, pisarz popada niejednokroć w banał. Osobowości bohaterów nad wyraz mocno zdominowane zostały przez demony przeszłości, ich motywacje jawią się jako chaotyczne, śmieszne i naiwne, mało wiarygodne. Zarówno tytułowe niksy, jak i będących ich źródłem skandynawskich legendy w powieści występują li i jedynie symbolicznie.

(…) cywilizacja to błąd. Że po drodze pokpiliśmy sprawę, wybraliśmy złą drogę. I teraz przez to tyjemy.

Nie sposób odnieść wrażenia, iż Niksy zostały zbytnio rozciągnięte i rozwleczone, być może nawet przegadane. To sinusoida, którą czyta się w porywach z wypiekami na twarzy tylko po to, by po chwili zdusić w sobie odruch ziewania. W myśl zasady „co za dużo to nie zdrowo”, wydaje się, iż Hill przeszarżował tematycznie. Książka ta to kolos, której treściowy zakres posłużyłby z dokładką na trzy kolejne, sowite tytuły.

(…) na dzisiejszym rynku większość czytelników szuka książek o przystępnej, linearnej narracji, bazujących na wielkich ideach i łatwych życiowych lekcjach.

Powieść napisana została w lekko ironicznym, prześmiewczym duchu. Płynnie sączący się, niewymagający a przy tym elegancki styl to niekwestionowany jej atut. Nad wyraz dobrze Hill odnajduje się w prowadzeniu dialogu. Rozmowa Samuela ze studentką, którą prowadzi po oblaniu przez nią pracy pisemnej to istny majstersztyk. Pióro Amerykanina jest lekkie, potoczyste i przystępne. Książkę, pomimo ważnej i poważnej tematyki, czyta się z przyjemnością.

Nie ufaj temu, co wygląda zbyt pięknie, by mogło być prawdziwe.

Podsumowując, nie sposób nie zgodzić się z opinią Szczepana Twardocha, iż Niksy to powieść napisana z nieprawdopodobnym, zapierającym dech w piersiach rozmachem. Hill wszedł na rynek wydawniczy z impetem godnym pozazdroszczenia. Jego debiut to fantastyczna powieść o Ameryce, w prawdzie Ameryki autor nią nie odkrywa, trzeba przyznać jednak, iż Niksy są powieścią, o lekturę której warto się pokusić.

Tytuł: Niksy
Autor: Nathan Hill
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 862
Przekład: Jerzy Kozłowski

Jednym zdaniem

Napisana z rozmachem, monumentalna powieść o zagubieniu jednostki w chaosie wielkiego świata. Przystępny, podbarwiony ironią język oraz (po)waga poruszanych problemów czynią z niej rzecz wartą uwagi.

— Dominika Rygiel
5 komentarzy
1 Polubienie
Poprzedni wpis: 12 książek, które wprawią Twoich bliskich w zachwytNastępny wpis: (Nie)klasyczny debiut – „Nie mówcie, że nie mamy niczego”, Madeleine Thien

Zobacz także

Komentarze

  • Books My Love

    12 grudnia 2017 at 18:30
    Odpowiedz

    książkę widziałam w różnych miejscach w sieci ... ale po Twojej recenzji czuję się zaintrygowana jej zawartością :)

  • Blanka

    12 grudnia 2017 at 08:10
    Odpowiedz

    Świetnie napisana recenzja, z prawdziwym rozmachem! Jak książka, o której mowa.

  • Danuta

    11 grudnia 2017 at 15:22
    Odpowiedz

    No nie wiem, recenzję z ciekawością przeczytałam, po książke jednak nie sięgne - chyba:-)

  • Anna Fit

    11 grudnia 2017 at 14:51
    Odpowiedz

    Widziałam tę książkę wiele razy na instagramie i za każdym razem zastanawiałam się, cóż to za fenomen z tą książką. Teraz już wszystko wiem :) Bardzo […] Czytaj więcejWidziałam tę książkę wiele razy na instagramie i za każdym razem zastanawiałam się, cóż to za fenomen z tą książką. Teraz już wszystko wiem :) Bardzo ciekawie napisana recenzja! Wyświetl mniej

  • Magda COACHING SERCA

    11 grudnia 2017 at 14:45
    Odpowiedz

    Bardzo interesująca recenzja :) Dziękuję! Zainteresowałaś mnie i sięgnę po książkę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Zmanierowany mól książkowy i rockowa dusza w jednym.
Czytaj więcej

Magazyn Bookiecik Extra
Najnowsze wpisy
Kalendarz
Styczeń 2018
P W Ś C P S N
« Gru    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane