Bój o rój – „Rój”, Laline Paull

Gdy wyginą pszczoły, ludzkości pozostaną zaledwie cztery lata życia – o tej przepowiedni Einsteina słyszała większość z nas. W obliczu problemów, z jakimi walczą pasieki na całym świecie, proroctwo to nie jest tak odległe, jakby mogłoby się zdawać. Być może dlatego, prócz czystej fascynacji płynącej ze swej majestatyczności, pszczoły stały się literacką inspiracją, a co za nią idzie – tematem przewodnim kilku powieści. Po Historii pszczół Marii Lunde, Rój autorstwa Laline Paull jest drugim tytułem w tym roku, jaki upolowałam, a którego fabuła w znacznej mierze opiera się na życiu tych pożytecznych owadów. Czy jest on w stanie zmienić moje lub Wasze postrzeganie tych jednych z ważniejszych istot na ziemi? Czy zachwyca literacko?

I tak. I nie.

„Podporządkowanie. Posłuszeństwo. Służba.” – to dewiza tytułowego roju, który dla Królowej gotów jest poświęcić wszystko. Flora 717 to jedna z pszczół. Urodzona jako sprzątaczka, jest reprezentantką najniższej warstwy pszczelej społeczności. Choć hierarchia ula tego nie przewiduje, Florze udaje się złamać sztywne pszczele reguły. Kilkukrotnie ratuje swoją rodzinę z opresji, umacniając tym samym swoją pozycję w noszącej znamiona totalitaryzmu społeczności. Swoją hardością, odwagą oraz przekornością zmienia bieg wydarzeń i życie pszczół.

Powieść Laline Paull jest książką, która znacząco wyróżnia się w morzu literatury, jaka zalewa rynek wydawniczy. Jej głównym atutem jest fakt, iż Brytyjka narratorką uczyniła pszczołę. Fabuła została umiejscowiona w samym centrum pszczelego roju, w ulu. Rządzą nim sztywne reguły, których nie sposób złamać. Angielce w niezwykle urzekający i barwny sposób udało się wykreować pszczeli świat. Przybliża nas do niego, dokumentuje, że to hierarchia i sztywne zasady odgrywają w nim ogromną rolę. Prezentuje życie owadów bez zbędnych sentymentów. Majestat pszczół, choć momentami enigmatyczny, tutaj przedstawiony został bez zbędnej cenzury. Hipnotyzuje swą bezwzględnością, zaskakuje sztywnymi regułami, miażdżąco demaskuje zwyczaje pszczelej rodziny. I to właśnie ten aspekt powieści, jest jego ogromną siłą i mocnym szkieletem, na którym opiera się fabuła. Ta jednak, zachwyca już mniej.

W treści książki odczuwam pewien dysonans. Z jednej strony, Paull udowadnia, iż rodzinę pszczół charakteryzują bezwzględne, sztywne, niemal żelazne reguły, których nie sposób złamać. Z drugiej jednak strony, Florze kilkukrotnie udaje się je nagiąć. Bohaterka wielokrotnie idzie pod prąd, wbrew woli i zwyczajom swej rodziny. Kłóci się z ogólnie przyjętymi zasadami roju. O ile taka sztuczka mogłaby ujść płazem raz lub dwa, w książce mamy do czynienia z zaskakującymi zachowaniami głównej bohaterki kilkukrotnie. Za każdym razem udaje jej się wyjść z opresji obronną ręką. Każda jedna taka próba zakończyć się powinna się dla bohaterki tragicznie i ewidentnie – śmiercią. Tak się jednak nie dzieje. Co więcej, akcja rozwija się jednotorowo i jest łatwa do przewidzenia. Już na samym początku można domyśleć się jaki będzie jej finał. W ogólnym odbiorze, powieść wypada więc odrobinę naiwnie i niewiarygodnie. A na pewno nie olśniewa tak, jak się tego spodziewałam na samym początku. Patrząc na okładkę, która zachwyciła mnie już na wstępie (miodowy kolor wypełniający złote plastry), jej zawartość, chcąc nie chcąc, trochę mnie rozczarowała.

Pomimo słabej i mało rozmyślnej linii fabularnej, biorąc pod uwagę wiarygodny szkic struktury roju pszczół miodnych, oryginalność samego pomysłu na uczynienie owadów bohaterami, rzetelność przedstawienia systemu totalitarnego, Rój może zachwycić. Czym? Na pewno oryginalnością i swym słodko-gorzkim wydźwiękiem. I choć nie jest to powieść wybitna, będę jej bronić. Chociażby dlatego, że swą nieszablonowością niesie świeży powiew w świat książek. To tytuł, który na pewno zapadanie czytelnikowi w pamięć. Jest jak najbardziej warty polecenia.

Jednym zdaniem

Książka zachwyca oryginalnością, jej mocną stroną jest antyutopijny przekaz. Szkoda, że autorce zabrakło pomysłu na bardziej rozmyślną fabułę. Ta jest niestety słabym ogniwem powieści.

— Dominika Rygiel
0 komentarzy
0 Polubień
Poprzedni wpis: Małe życie, wielki ból – „Małe życie”, Hanya YanagiharaNastępny wpis: O korespondencji, która nie umiera – „Ostatnie rozdanie”, Wiesław Myśliwski

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Zmanierowany mól książkowy i rockowa dusza w jednym.
Czytaj więcej

Magazyn Bookiecik Extra
Najnowsze wpisy
Kalendarz
Listopad 2017
P W Ś C P S N
« Paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane