Dobre, bo polskie – „Z jednym wyjątkiem”, Katarzyna Puzyńska

Wakacje za pasem. Ich aurę czuć już praktycznie w powietrzu. Świadectwo już niemal w ręce. Wniosek o urlop czeka na rozpatrzenie. Ostatnie sprawy czekają na domknięcie. Kiedy więc drzwi biura zatrzasną się z hukiem a lista rzeczy do spakowania w walizkę czekać będzie na stole, trzeba będzie rozważyć czego, prócz kremu do opalania oraz bikini, nie będzie mogło zabraknąć nam podczas urlopu. Na pewno nie można zapomnieć o dobrej, lekkiej i niezobowiązującej lekturze. Może takiej rozgrywającej się w małej, otoczonej lasami i polami, niemalże sielskiej miejscowości? Na przykład takiej o wdzięcznej nazwie: Lipowo?

Dzięki sadze kryminalnej Katarzyny Puzyńskiej, wyżej wymieniona miejscowość znana jest jeśli nie w całej Polsce, to na pewno w tych miejscach, w których się czyta. I nie dzieje się tak bynajmniej za sprawą jej idyllicznego położenia. To jedna z tych miejscowości, w którym trup ściele się gęsto a przeciętny policjant zazdrości lipowskiej komendzie nie tyle profesjonalizmu, co braku rutyny. Śmierć Małgorzaty Głuszyńskiej, wiekowej kwiaciarki otwiera czwartą część tej poczytnej kryminalnej sagi. I niestety – lub patrząc na to okiem fana kryminału – na szczęście nie jest to jedyne lipowskie zabójstwo z jakim przyjdzie zmierzyć się w Z jednym wyjątkiem Danielowi Podgórskiemu i Klementynie Kopp. Dziwne tatuaże, rozegrane partie szachowe i ptasi podpis zabójcy. Czy policyjnemu zespołowi uda się i tym razem rozwikłać sprawę zagadkowych zbrodni? Ponadto, młodszemu aspirantowi, wraz z wiosną, motyle trzepoczące w brzuchu nie dają spokoju. Czy uda mu się poskromić niezależną Weronikę i jej się oświadczyć?

Cztery zabójstwa (trzy wpisujące się w modus operandi zabójcy, z jednym wyjątkiem czwarte, równie zagadkowe jak i pierwsze trzy) oraz miłosne rozterki Daniela i Weroniki są kanwą niniejszego tomu. Czy znacząco odbiega on od trzech – jakże dobrych – poprzedników sagi Puzyńskiej? Skądże! Autorska wysoko podniosła sobie poprzeczkę i „Z jednym wyjątkiem” nie odbiega od światowego poziomu kryminalnych hitów (ba!, uważam zgoła, że kryminał jest lepszy aniżeli niejeden autorstwa Camilli Läckberg). Jest to tytuł nieprzewidywalny (prawie do samego końca nie udało mi się rozwikłać kto jest zabójcą!) a kiedy już mi się ta sztuka udała, nie mogłam ukryć zdumienia, że jest to ta a nie inna osoba. Autorka fenomenalnie igra z czytelnikiem, zwodzi go, wpędza w ślepy zaułek. Tego właśnie oczekuję od dobrego kryminału i to Puzyńska mi po raz kolejny zapewniła.

Z jednym wyjątkiem to chyba najlepszy tom sagi (chociaż staram się nie przesądzać sprawy – dwa kolejne cały czas przede mną). Na mój podziw zdecydowanie zasługuje wątek szachów oraz wpływ gry ma same zabójstwa. Fenomenalnie udało się autorce rozegrać samą partię z zabójcą. Tak pokierowała jego losami, że nie sposób było się doszukać w całym (niemałym, bo prawie ośmiuset stronicowym) tomie jego motywu. Kilka, spójnie zazębiających się ze sobą wątków sprytnie maskowały zabójcę. Ponadto, sam wątek obyczajowy nie przyćmił strony kryminalnej książki, za co jestem niezwykle wdzięczna autorce. Nie ma nic gorszego od kryminału zdominowanego przez obyczajówkę. Puzyńska dba o balans pomiędzy tymi dwoma płaszczyznami. Na co należy zwrócić również uwagę a co jest jednocześnie największym jej atutem to fakt, że całą książkę czyta się niezmiernie szybko, lekko, niemal jednym tchem a jej odbiór należy zaliczyć do tych przyjemniejszych. Pomimo licznych zbrodni, nie sposób doszukać się tutaj zniesmaczających szczegółów (takich, których pełno na przykład u Becketta czy Chattama). Wszystko podane jest z dobrym poczuciem smaku i niebagatelnym słownym wyważeniem. Jest to zatem dobra pozycja także dla tych wrażliwszych czytelników.

Słabe punkty? Owszem, jak w każdej książce, niejeden czytelnik bez problemu doszuka ich się kilka. Dla mnie prawie ich nie ma, Z JEDNYM WYJĄTKIEM. Autorka, tak jak i w poprzednich częściach serii, tak i w tej, zupełnie niepotrzebnie powtarza stopnie zawodowe bohaterów. Już w Motylku powtórzenia te zdawały się być zupełnie zbędne. Z kolejnymi częściami cyklu były one na przemian – śmieszne i irytujące. Puzyńska nie odchodzi od wypracowanego sobie schematu. Na swój sposób jest to uroczy zabieg, dodaje serii czegoś, co można nazwać komizmem. Mnie on jednak irytuje. Jedno jest jednak pewne. Do końca życia pamiętać będę, że Daniel Podgórski to młodszy aspirant a Klementyna Kopp to komisarz.

Patrząc na całokształt, trzeba przyznać, że Z jednym wyjątkiem to bardzo dobra, idealnie wpisująca się w klimat wakacyjnych wojaży, plażowania czy relaksu na hamaku forma rozrywki. Rzadko na rodzimym rynku zdarzają się tak dopracowane, nieprzewidywalne, trzymające w napięciu a przy tym niezobowiązujące lektury. Puzyńska po raz czwarty dowiodła, że jeśli czytać współczesne kryminały obyczajowe, to tylko te sygnowane jej nazwiskiem. Jeśli oczekujemy od lektury czystej formy rozrywki, to nie pozostaje nic innego, jak brać w rękę serię o policjantach z Lipowa. Zdecydowanie warto.

Jednym zdaniem

Książka, która zachwyca nieprzewidywalnością akcji, wyważonym tłem obyczajowym i przystępną formą. Kryminał niemal idealny.

— Dominika Rygiel
0 komentarzy
0 Polubień
Poprzedni wpis: Przewartościować życie – „Szału nie ma, jest rak”, Katarzyna Jabłońska (red.), ks. Jan KaczkowskiNastępny wpis: Kiedy ego igra z ego – „Tożsamość”, Milan Kundera

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Zmanierowany mól książkowy i rockowa dusza w jednym.
Czytaj więcej

Magazyn Bookiecik Extra
Najnowsze wpisy
Kalendarz
Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane