Kadry splamione dziecięcą krwią – „Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy”, Swietłana Aleksijewicz

Pamięć ma barwę…
Wszystko to, co było przed wojną, pamięta się w ruchu, mieniące się barwami. (…) A wojna (…), to wszystko jest jakieś zatrzymane. I kolory są szare.

Prawda. Jeśli przywołuję z pamięci filmy dokumentalne dotyczące drugiej wojny światowej, widzę je tylko i wyłącznie w kolorach szarości. Jeśli przypominam sobie opowieści mojego dziadka z okresu wojny, mój umysł odtwarza je również jako czarno-białe obrazy. A jak jest z książką Swietłany Aleksijewicz pt.: Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy?

Białoruska pisarka znalazła, dotarła i zachęciła do zwierzeń kilkadziesiąt osób, ludzi starszych, niejednokrotnie w podeszłym wieku. Ich zeznania są na pierwszy rzut oka oderwanymi od siebie zapiskami. Łączy je jednak jedno – temat. Wstrząsający, bezwzględny i nad wyraz prawdziwy. To wspomnienia dzieci. Dotyczą okresu ich dzieciństwa, jednego z najważniejszego okresu ich życia, które na ich nieszczęście, rozgrywało się podczas rozgrywającej się na świecie jednej z największych i najbardziej brutalnych walk zbrojnych jakie widziała jego historia. I co tu dużo pisać – miało ono niebagatelny wpływ na ich późniejsze losy. Ponadto – co nie powinno dziwić – przedłożyło się na kształt niniejszej książki.

Oj, dusza będzie bolała… Znowu zaboli…

Laureatce nagrody Nobla udała się rzecz niezwykła. Ze strzępków wspomnień, echa bólu pałętającego się po duszach swych rozmówców, stworzyła książkę. Pomimo dotkliwego i nad wymiar drastycznego tematu lektura jest przeżyciem – co nie jest rzeczą dziwną – bolesnym, choć również (tak, wiem co piszę!) pasjonującym. Niezwykłe szczere i nieprzejednanie obrazowe wyznania pozwalają odbiorcy wniknąć nie tyle w świat wojennej gehenny ludności cywilnej, co w głąb dziecięcych serc. Widziana oczami dzieci wojenna rzeczywistość jest… pełna wiary w dobro, pełna miłości i nieopisanej wręcz humanitarnej dojrzałości. Bo jak inaczej nazwać sytuację, kiedy to klasa głodnych dzieci składa resztki jedzenia dla swej wycieńczonej nauczycielki? Albo jak opisać innymi słowami wydojenie i tak skazanej na rozstrzelanie krowy? Tylko po to by opróżnić jej przepełnione do granic możliwości wymiona i ulżyć jej w cierpieniu? Trzeba przyznać, że tego typu relacje ostatnich świadków wojny dają nadzieję, budują i odbudowują wiarę w ludzi, przywracają sens słowom „pomoc” i „współczucie”.

I nie. Nie chcę przez powyższe napisać, że książka ta jest lekturą lekką i przyjemną. Zdecydowanie nie. Jest to kontrowersyjny reportaż, w którym nie brakuje kontrastowych, obrazowych i nad wyraz wstrząsających opowiadań dotyczących egzekucji, bombardowań czy gwałtów. Jest to również (i niestety) świadectwo zła oraz tragizmu wojny. Rozbijane są rodziny a życiem rządzi przypadek i los, (tak jak opisała to w swych wspomnieniach jedna z osób – w Boga, w takiej rzeczywistości, się po prostu nie wierzy). Za sprawą tego typu zapisków tej książki się nie czyta. Przez nią trzeba po prostu przebrnąć. Co najważniejsze, tak jak w przypadku Wojny nie mającej w sobie nic z kobiety, nie da się tego zrobić „z marszu”, za jednym książkowym „posiedzeniem”. Publikacja ta wymaga czasu, skupienia, refleksji, chwili zadumy. Modlitwy za dusze poległych. I modlitwy za przyszłość pod znakiem pokoju.

Co lepiej – wspominać czy zapomnieć? Może lepiej nic nie mówić?”

No cóż. Muszę przyznać, że w obliczu tematów tak ciężkiego kalibru, jakim zdecydowanie jest motyw przewodni omawianej książki, najsłuszniej byłoby po prostu zamilknąć. Nie wspominać, wyprzeć z pamięci. Bogu dzięki jednak, że znajdują się tak odważne osoby, jak rozmówcy Swietłany Aleksijewicz i sama autorka – nieustępliwa w swym dążeniu do pokazania prawdy, w poszukiwaniu „ostatnich świadków”. Świat potrzebuje tego typu publikacji, maltretujących duszę i otwierających oczy, wzmagających czujność. To świadectwo pełne wiarygodności, po które nie wolno się bać sięgnąć. To część historii Europy i świata, którą trzeba (po)znać i której się wystrzegać. Za wszelką cenę. I choć z racji ciężkiego tematu nie mogę polecić tego tytułu jako wakacyjnej lektury, to uważam, że trzeba znaleźć czas by po nią (prędzej czy później sięgnąć). Jest mocna. I (niestety) nie w kolorach szarości. Dopełnia je czerwień. Ta krwista.

Jednym zdaniem

Niepodkoloryzowane i nad wyraz prawdziwe świadectwo zła, które w sposób bolesny ukazuje grozę wojny. Książka, która swym ciężarem miażdży.

— Dominika Rygiel
4 komentarzy
0 Polubień
Poprzedni wpis: Zawody na śmierć i życie – „Wielki marsz”, Stephen KingNastępny wpis: Studnia goryczy – „Dolores Claiborne”, Stephen King

Zobacz także

Komentarze

  • Artur

    21 grudnia 2016 at 10:10
    Odpowiedz

    Przeczytałem wszystkie książki tej Noblistki jakie ukazały się w Polsce. To cudowna reporterka, która potrafi tak pisać o bólu i cierpieniu, że się człowiekowi życie […] Czytaj więcejPrzeczytałem wszystkie książki tej Noblistki jakie ukazały się w Polsce. To cudowna reporterka, która potrafi tak pisać o bólu i cierpieniu, że się człowiekowi życie przestaje mieścić w normalnych ramach. Bolesne doznanie, ale czytać to trzeba. Wyświetl mniej

    • Dominika Rygiel
      do Artur

      21 grudnia 2016 at 10:15
      Odpowiedz

      To prawda, książki te są bardzo mocne. Przeczytałam póki co dwie, kolejna leży na półce. Nie mam póki co odwagi by ją otworzyć.

  • Zuzanna

    30 listopada 2016 at 22:17
    Odpowiedz

    Cokolwiek by nie napisali, nie opowiedzieli, wojny będą się powtarzały. Ludzie niczego się nie uczą, bo za każdym razem wydaje im się, że teraz sytuacja […] Czytaj więcejCokolwiek by nie napisali, nie opowiedzieli, wojny będą się powtarzały. Ludzie niczego się nie uczą, bo za każdym razem wydaje im się, że teraz sytuacja jest inna, bo przecież żyjemy w kolorze. Nie rozpoznają granicy bestialstwa, ani w innych, ani w sobie. Niestety. Przykładem jest niszczenie Syrii m.in. przez polskich sojuszników i panująca tu histeria związana z tzw. uchodźcami. Wyświetl mniej

    • Dominika Rygiel
      do Zuzanna

      1 grudnia 2016 at 13:14
      Odpowiedz

      Zgadzam się, tym bardziej więc trzeba mówić głośno o tym, co się dzieje i nie udawać, że nie dzieje się nic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Zmanierowany mól książkowy i rockowa dusza w jednym.
Czytaj więcej

Magazyn Bookiecik Extra
Najnowsze wpisy
Kalendarz
Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane