Naga prawda – „Pamiętniki Fanny Hill”, John Cleland

Tę recenzję zacznę nietypowo, bo od puenty. To nie jest dobra książka. Wytłumaczę się więc od razu skąd pomysł na jej lekturę. Otóż mam w zanadrzu powieść, która powstała poniekąd z inspiracji Pamiętnikami Fanny Hill, która ma być jej kontynuacją, współczesnym uzupełnieniem. Żeby móc więc zrecenzować coś w miarę wiarygodnie, trzeba sięgnąć do źródła. Książka Johna Clelanda owym źródłem jest. Jest też klasykiem swojego gatunku. A to dwa dosyć rozsądne argumenty, dla których zdecydowałam się na powyższy krok.

Mam na imię Francis Hill, Imię to Francis, Hill nazwisko. Przyszłam na świat w małej wiosce położonej o kilka mil od Liverpoolu, wioska nazywała się Lancashire. Moi rodzice byli tak samo biedni jak i uczciwi, rzadko spotykana to przywara u ludzi, ale już tacy byli. Miałam kilkoro rodzeństwa, ale wszyscy z nich pomarli nim ukończyłam lat trzynaście. Powodem takiego stanu rzeczy był niedostatek, głód i choroby. Ja jakimś cudem się uchowałam. Jednak gdy skończyłam piętnaście lat matka zmarła, a zaraz za nią ojciec, zostałam sama. Wyjechałam do Londynu i tam dopiero zaznałam smaku prawdziwego życia. Stałam się prostytutką, najlepszą w swoim fachu. Pamiętnik ten opisuje moje przeżycia, a to czy czytelnik mnie potępi czy będzie mi współczuł… cóż nie interesuje mnie to. Ja robiłam to co lubiłam i umiałam najlepiej na świecie. Sprzedawałam swoje ciało za pieniądze.

Tymi oto słowy rozpoczyna się jedna z głośniejszych powieści, jakie kiedykolwiek powstały; książka, którą poddawano represjom, cenzurze; pozycja na którą urządzano nagonki,  która była przedmiotem procesu o rozpowszechnianie dzieł obscenicznych. Wydana w roku 1750, rozpowszechniania legalnie mogła być dopiero 215 lat później. To zdecydowanie jeden z większych skandali literackich wszech czasów. Same wyżej wymienione fakty są tego dowodem. To książka kontrowersyjna. Czy słusznie?

Pamiętniki Fanny Hill niesłychanie dobrze ukazują realia funkcjonowania osiemnastowiecznych domów publicznych. To domy uciech i domy schadzek, miejsca gdzie londyńscy politycy, kupcy i dyplomaci, mężczyzny zakompleksieni, niespełnieni w małżeństwie szukają wyrafinowanych, seksualnych przygód. Cleland w sposób wymowny i soczysty zarysował obraz  funkcjonowania ówczesnego świata władzy i pieniędzy. Świat, w którym żyje Fanny Hill to świat, w którym pożądanie można nie tylko kupić, ale i się go nauczyć. Niniejsze tło społeczno-obyczajowe  jest zdecydowanie mocniejszym i niestety jedynym walorem powieści.

To książka bardzo konkretna i dosadna, nad wyraz pikantna, po brzegi przepełniona intymnymi detalami z frywolnego życia Fanny Hill. Dzieje osiemnastowiecznej kurtyzany spisane zostały bez owijania w bawełnę. Powieść cechuje drętwy, niewyszukany, prosty język. Ta strona mocno mi podczas lektury uwierała, powodowała rosnącą frustrację. Zabrakło polotu i literackich umiejętności autora.

Podsumowując: drobiazgowa obsceniczność i bezwstydne opisy łóżkowych ekscesów tytułowej prostytutki dwieście lat temu mogły wywołać (i jak już wyżej nadmieniłam – wywołały) sensację. Mnie tylko i wyłącznie znużyły. Ciężko było mi przez tę książkę przebrnąć, choć rozumiem, że gdybym sięgnęła po pozycję jakieś dwadzieścia lat temu, to mogłyby wywołać na mojej twarzy rumieniec wstydu. Tym razem się nie udało. Książka mnie nie zgorszyła, ani też nie zachwyciła. Tym samym Cleland odkrył nie tylko nagą prawdę o londyńskich kurtyzanach, ale i o mnie samej. Taki ze mnie zmanierowany i zblazowany czytelnik, a nadal nie do końca potrafię dobrze dobierać sobie lektury. Na szczęście mam ten atut, że mogę Was przed nimi przestrzec. Niniejszym to też czynię.

Tytuł: Pamiętniki Fanny Hill
Autor: John Cleland
Wydawnictwo: Interwers
Liczba stron: 284

Jednym zdaniem

Powieść, która dosyć dobrze ukazuje osiemnastoletnie libertyńskie realia, ale której krzywdę zrobił brak warsztatowych umiejętności autora. Szkoda czasu, by przedzierać się przez ten drewniany styl. Nie polecam.

— Dominika Rygiel
23 komentarzy
4 Osób lubi to
Poprzedni wpis: Z gugułą w ręku – „Guguły”, Wioletta GrzegorzewskaNastępny wpis: Ból (nie)narodzin – „Powtórnie narodzony”, Margaret Mazzantini

Zobacz także

Komentarze

  • Kuba

    13 kwietnia 2017 at 18:04
    Odpowiedz

    Ciężko oceniać takie tytułu z punktu widzenia naszego współczesnego języka (oraz tłumaczenia) i rozpasania seksualnego, którego jesteśmy świadkami po rewolucji seksualnej i feministycznej. Trzeba na […] Czytaj więcejCiężko oceniać takie tytułu z punktu widzenia naszego współczesnego języka (oraz tłumaczenia) i rozpasania seksualnego, którego jesteśmy świadkami po rewolucji seksualnej i feministycznej. Trzeba na to spojrzeć raczej jak na artefakt historyczny, dzięki któremu można poznać historię społeczeństwa i jego nastrojów aniżeli na samoistną pozycję literacką, gdyż rzadko kiedy jest się ona w stanie obronić. Spójrzmy na przykład na dziś wcale kontrowersyjne książki markiza de Sade, które jednak wciąż inspirują pisarzy i myślicieli (głównie francuskich) podczas pisania skomplikowanych i, co ważniejsze, współczesnych interpretacji społeczeństwa, kultury i historii. Polecam Fragmenty dyskursu miłosnego Barthesa, jest tam trochę na temat Sade'a jakbyś chciała poczytać albo Historię Oka Bataillie, gdybyś potrzebowała nieco "świętego oburzenia". Wyświetl mniej

    • Dominika Rygiel
      do Kuba

      13 kwietnia 2017 at 21:32
      Odpowiedz

      W Georges Bataille'u zaczytywałam się swego czasu. Tak, to zdecydowanie bardziej ambitna literatura gatunku. Przychylam się do Twojej opinii dotyczącej traktowania recenzowanego tytułu jako "artefaktu […] Czytaj więcejW Georges Bataille'u zaczytywałam się swego czasu. Tak, to zdecydowanie bardziej ambitna literatura gatunku. Przychylam się do Twojej opinii dotyczącej traktowania recenzowanego tytułu jako "artefaktu historycznego, dzięki któremu można poznać historię społeczeństwa i jego nastrojów". To święta prawda, ale nie wyznacznik dobrej książki. W recenzji zaznaczyłam, że najmocniejszym punktem tytułu jest właśnie to społeczno-obyczajowe. Niemniej jednak sam styl mocno mi uwierał. Czułam się tak, jakby ta książka była ciosana w drewnie ;) Wyświetl mniej

    • Ewa
      do Dominika Rygiel

      16 kwietnia 2017 at 08:12
      Odpowiedz

      Dobrze, że szczerze opisujesz tę książkę, bo przynajmniej inni zaoszczędzą czas☺ chociaż o gustach ponoć się nie dyskutuje☺

    • MatkaHrabiny
      do Dominika Rygiel

      17 kwietnia 2017 at 18:51
      Odpowiedz

      Słyszałam, ale nie czytałam.

  • Malwina

    13 kwietnia 2017 at 16:37
    Odpowiedz

    Jako kilkunastoletnia dziewczyna trafiłam na tę książkę w biblioteczce rodziców. Przeczytałam kilka stron z wypiekami na twarzy, ale moja ówczesna niewinność (:)) nie pozwoliła mi […] Czytaj więcejJako kilkunastoletnia dziewczyna trafiłam na tę książkę w biblioteczce rodziców. Przeczytałam kilka stron z wypiekami na twarzy, ale moja ówczesna niewinność (:)) nie pozwoliła mi czytać dalej. Chyba jednak wrócę do tej lektury :) Wyświetl mniej

    • Dominika Rygiel
      do Malwina

      13 kwietnia 2017 at 21:32
      Odpowiedz

      Oj, dla nastoletniej dziewczyny to musiał być istny szok :D

    • Para na film
      do Malwina

      20 kwietnia 2017 at 14:22
      Odpowiedz

      Marta, ja trafiłam na tę książeczkę w bardzo podobnych okolicznościach :D Przy czym przeczytałam ją w całości z uwagi na nieprzyzwoite treści, które mnie nie […] Czytaj więcejMarta, ja trafiłam na tę książeczkę w bardzo podobnych okolicznościach :D Przy czym przeczytałam ją w całości z uwagi na nieprzyzwoite treści, które mnie nie zraziły ;) Ale co do stylu i języka "Pamiętników Fanny Hill" - cóż, pełna zgoda z autorką recenzji - wstydliwe czytadło, przy czym wstydliwe przede wszystkim ze względu na złą formę :> // Olu Wyświetl mniej

  • Radosna Chata

    13 kwietnia 2017 at 16:27
    Odpowiedz

    Nie znoszę drewnianego stylu, o którym piszesz, także podaruję sobie bliższą znajomość z tą książką...

  • super dzieciaczki

    13 kwietnia 2017 at 16:04
    Odpowiedz

    Szkoda, że drętwy język.

    • Oliwia
      do super dzieciaczki

      17 kwietnia 2017 at 19:00
      Odpowiedz

      To nie książka dla mnie...

    • Bookowa Dziewczyna
      do Oliwia

      17 kwietnia 2017 at 20:45
      Odpowiedz

      Kilka razy zerkałam na ten tytuł i w ostateczności nie zdecydowałam się, aczkolwiek tematyka domów publicznych oraz Londyn w ówczesnym okresie to wyjątkowo barwny czas, […] Czytaj więcejKilka razy zerkałam na ten tytuł i w ostateczności nie zdecydowałam się, aczkolwiek tematyka domów publicznych oraz Londyn w ówczesnym okresie to wyjątkowo barwny czas, o którym bez wątpienia wiele można by pisać :) Wyświetl mniej

  • Marta

    13 kwietnia 2017 at 15:58
    Odpowiedz

    Niby jedna z głośniejszych, a ja o niej nie słyszałam. Czuję, że to nie jest książka dla mnie a ostatnio w tych kwestiach mam dobre […] Czytaj więcejNiby jedna z głośniejszych, a ja o niej nie słyszałam. Czuję, że to nie jest książka dla mnie a ostatnio w tych kwestiach mam dobre przeczucia. Wyświetl mniej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Zmanierowany mól książkowy i rockowa dusza w jednym.
Czytaj więcej

Magazyn Bookiecik Extra
Najnowsze wpisy
Kalendarz
Listopad 2017
P W Ś C P S N
« Paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane