Rozmowa przy kawie #2: Jakub Małecki

Jest jednym z bardziej poczytnych współczesnych pisarzy polskich. Literacko doceniany, prywatnie szanowany i lubiany. Zapraszam na krótką rozmowę z autorem głośnych Śladów, Dygotu i Rdzy – Jakubem Małeckim, w której dowiecie się chociażby co łączy Vincenta van Gogha z klockami Lego oraz w czym tkwi sukces nie tyleż wysmakowanej literacko książki, co udanego związku z kobietą. Przyjemnej lektury.

Dominika Rygiel: Zarówno krytyka, jak i czytelnicy zgodnie twierdzą, że z każdą kolejną książką jest Pan coraz lepszy, że zawiesza Pan sobie poprzeczkę coraz wyżej. Podziela Pan tę opinię, czy wręcz przeciwnie? A może jest to kwestia wymagania od siebie za każdym razem czegoś więcej?

Jakub Małecki: Jasne, staram się to robić – pisać książki coraz lepsze i coraz mocniejsze literacko. Ale czy mi się to udaje, to już nie wiem. Lepiej wiedzą właśnie Czytelnicy.

Patrząc przez pryzmat tego jak często Czytelnicy sięgają po Pana książki i w jakich zachwytach mówią o każdej kolejnej, odpowiedź nasuwa się sama. Zawód pisarza to niełatwa, mozolna praca. Co uważa pan za najtrudniejsze w pisaniu?

Wytrzymanie kilkunastu miesięcy przy jednej historii, do której codziennie trzeba siadać, codziennie rozwijać ją, poprawiać, skracać, poprawiać, dopisywać, poprawiać i poprawiać. To jest bardzo mozolna praca: każdego dnia przez bardzo długi okres robisz coś, co wymaga dużego skupienia i dużego wysiłku, a końca nie widać. O tym końcu w ogóle nawet nie myślę. Myślę o tym, żeby każdego dnia posunąć pracę do przodu.

Wszyscy się zgodzimy z faktem, że życie jest raczej trudne, aniżeli łatwe. By móc w pełni poczuć szczęście, trzeba doświadczyć problemów. Idea ta idealnie przyświeca Pana prozie. Nie brak w niej deprymujących zdarzeń. Czy to zabieg celowy?

W tych ostatnich książkach rzeczywiście dużo jest smutnych, czasem tragicznych wydarzeń, z którymi moi bohaterowie muszą się zmierzyć, ale to głównie dlatego, że chciałem pokazać w nich ludzkie życie z odległej perspektywy, z lotu ptaka, próbując jednocześnie skupić się na tych chwilach, które moich bohaterów jakoś zmieniały. A wierzę, że zmieniają nas najbardziej, niestety, sytuacje trudne, tragiczne, takie, które nas przerastają. Dlatego właśnie w ostatnich książkach tyle bólu i krwi. Być może w kolejnej trochę się to zmieni.

Poprzednie pytanie wynika z faktu mojego sporego zaskoczenia, podobno w życiu prywatnym jest Pan radosnym, uśmiechniętym człowiekiem. Tymczasem tak z Rdzy, Śladów czy Dygotu przebija melancholia. Nie są to powieści łatwe, lekkie ani wesołe. Skąd ten kontrast pomiędzy Jakubem Małeckim prywatnie a Jakubem Małeckim – pisarzem?

To jest właśnie najdziwniejsze, bo nie wiem. Rzeczywiście: prywatnie jestem wesołym, normalnym facetem. Kiedy moja żona, moi bracia albo rodzice czytają jakąś moją książkę, dziwią się, że to ja ją napisałem. Długo zastanawiałem się nad tym i chyba trochę wiąże się to z poprzednim pytaniem – próbując szczerze i rzetelnie pokazywać ludzkie życie w całości, od A do Z, muszę opowiadać również o wszystkim, co w życiu przerażające, również o śmierci, bo ona jest jego nieodłączną częścią. Dlatego te historie, które opowiadam, nasycone są taką melancholią. Ale mam nadzieję, że jest to ciepła, serdeczna melancholia. Taką, którą da się polubić…

Zdaniem Margaret Atwood, pisarze odrobinę inaczej postrzegają rzeczywistość, jest ona widziana z innej perspektywy, aniżeli ta, przez pryzmat której patrzy „przeciętny zjadacz chleba”. Kanadyjka twierdzi, że poważny pisarz jest bardziej grymaśny, jeśli chodzi o dobór słów, jest świadomy ich ograniczeń, potrafi je ważyć. Pana proza zdaje się potwierdzać tę tezę. Jest Pan oszczędny w słowa, a przy tym zawsze trafia Pan nimi w samo sedno. To wyssana z mlekiem matki umiejętność czy lata praktyki?

Zdecydowanie praktyka. Ja w ogóle nie uważam, bym miał jakiś talent. Myślę, że te moje książki w 90% wynikają z pracy. Cieszę się natomiast, że uważa pani ten mój styl pisania za precyzyjny, bo ja bardzo się staram, żeby taki właśnie był. Zazwyczaj pierwsza wersja mojej książki jest znacznie dłuższa niż ta, która ostatecznie ukazuje się drukiem, bo poprawiając tekst, usuwam wszystko, co wydaje mi się zbędne, przegadane.

Nie dziwię się więc, że Pana powieści zdają się być do cna zaplanowane, przemyślane. Czy podczas pisania, w opowiadanych historiach pojawiają się od czasu do czasu nieoczekiwane zwroty akcji? Czy pozwala Pan swoim bohaterom żyć ich własnym życiem?

Siadając do pisania, zawsze mam szczegółowo zaplanowaną fabułę, ale rzeczywiście, w trakcie pracy czasami coś się zmienia. Dochodzi jakiś wątek, inny znika, coś się rozrasta, coś innego okazuje się mniej ważne. Głównych ram mocno się trzymam, ale w środku jednak dużo się dzieje.

Jest Pan młodym i już nad wyraz uznanym polskim pisarzem, mówi się nawet, że pretendentem do kolejnej nagrody Nike. W jednym z wywiadów Gabriel Garcia Marquez wyznał, iż sława i pisarska kariera nie są dobre dla twórcy, szczególnie wtedy, gdy przychodzą zbyt wcześnie. Jego zdaniem poklask niszczy pisarza, odbiera mu jego życie prywatne. Zgadza się Pan z tym stwierdzeniem?

Prawdę mówiąc, nie mam nic przeciwko temu, żeby przekonać się o tym na własnej skórze.

Mówi się, że tuż przed śmiercią Proust napisał od nowa pierwsze tomy „W poszukiwaniu straconego czasu”. Czy nachodzi Pana podobna chęć, by poprawić swoje starsze publikacje?

Nachodzi mnie chęć, aby pierwsze publikacje zakopać głęboko pod ziemią i zalać betonem. Wie pani, ja ciągle staram się pisać coraz lepiej, w związku z czym te pierwsze książki wydają mi się teraz strasznie kiepskie.

Nie sądzę, by było z nimi aż tak źle. Nie omieszkam się przy najbliższej nadarzającej się okazji sprawdzić 😉 Przejdźmy jednak do kolejnego pytania. Prywatnie jest Pan szczęśliwym, spełnionym mężem. O swojej żonie mówi Pan w sposób niezwykle ciepły. W czym tkwi tajemnica udanego związku, miłości?

To, co powiem, to prawdopodobnie banał, ale wydaje mi się, że kluczem do udanego związku jest to, żeby ze sobą dużo rozmawiać. Tylko tyle i aż tyle.

Skoro jesteśmy już przy rodzinie, za chwilę zbliżające się wielkimi krokami święta Bożego Narodzenia. Jakie preferuje Pan do nich podejście? Tradycyjne, przy wspólnym stole z najbliższymi, czy może spędza Pan ten czas w bardziej, nazwijmy „nowoczesny” sposób np. podróżując i odcinając się od świątecznego zgiełku?

Lubię te tradycyjne, prawdziwe święta. Kopce jedzenia, trzydzieści osiem ciast na stole, choinka, prezenty, i kanapy usłane obżartą rodziną. Mam nadzieję, że te nadchodzące będą właśnie takie.

Sam Pan sugeruje, że ze świętami Bożego Narodzenia wiąże się wypełniona tradycyjnymi daniami wigilijna kolacja. Której z świątecznych potraw nie może zabraknąć na Pana wigilijnym stole?

Nie mam żadnej takiej potrawy. Lubię właściwie wszystko i nie robi mi jakiejś wielkiej różnicy, co konkretnie pojawi się w danym roku. Najważniejsze, żeby były prezenty.

Święta to, chcąc nie chcąc prezenty. I chociaż nie jesteśmy już dziećmi, nadal wierzymy w moc i magię wigilijnej gwiazdki. Gdyby w ramach podarku pod choinką mógł spełnić Pan jedno swoje marzenie, co by nim było?

Największy zestaw klocków LEGO z piratami albo Harrym Potterem. Ułożyłbym pewnie raz i ciapnął gdzieś w kąt, ale takie właśnie mam mokre marzenie.

Boże Narodzenie to także kapitalna okazja do cofnięcia się myślami w czasie i powspominania. Czy jest więc takie wydarzenie, powiązana ze świętami sytuacja z dzieciństwa, którą wspomina Pani szczególnie ciepło?

Tak. Dwa lata temu, otwierając kolejne paczki, myślałem już, że nie dostanę nowej, mega-grubaśnej biografii Van Gogha, którą sobie wymarzyłem. Ale dostałem.

Widzę, że mamy sporo wspólnego. Książki to zawsze trafiony prezent 😉 Wieczerza wigilijna wieczerzą wigilijną, prezenty prezentami. Jak to powiadają: święta święta i po świętach. Nim się obejrzymy te wyjątkowe chwile przeminą a my ponownie powitamy kolejny, 2018 rok. Co przyniósł Panu mijający i czy wraz ze zmianą kartki w kalendarzu ma pan jakieś noworoczne postanowienia?

Mijający rok przyniósł mi tyle, że nie jestem w stanie nawet tego wymienić. Działo się strasznie dużo fajnych rzeczy, o których nigdy nawet nie marzyłem. Na nowy rok mam jedno postanowienie: nie robić sobie żadnego postanowienia o niejedzeniu słodyczy. Kiedyś popełniłem już ten błąd.

Dziękując za rozmowę życzę wesołych, rodzinnych świąt, wielu pisarskich inspiracji oraz spełnienia marzeń w przyszłym roku.

Dziękuję i również życzę wielu wspaniałości.

  • Jakub Małecki (ur. 1982 w Kole) – pisarz, autor dziewięciu książek, m.in. bestsellerowego Dygotu, Śladów, nominowanych do Nagrody Literackiej NIKE oraz najnowszej powieści Rdza.

    Laureat Złotego Wyróżnienia Nagrody im. Jerzego Żuławskiego, nagrody Śląkfa oraz nagrody Książka Miesiąca Magazynu Literackiego KSIĄŻKI, nominowany również do Nagrody Literackiej Europy Środkowej Angelus, nagrody im. Stanisława Barańczaka, oraz dwukrotnie do Nagrody im. Janusza A. Zajdla.

    Publikował w Przekroju, Newsweeku, Polityce, Angorze, Miesięczniku ZNAK, Nowej Fantastyce i Tygodniku Powszechnym.
    W roku 2017 został laureatem stypendium Młoda Polska Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego
  • malecki2

    13 komentarzy
    4 Osób lubi to
    Poprzedni wpis: (Nie)klasyczny debiut – „Nie mówcie, że nie mamy niczego”, Madeleine ThienNastępny wpis: Na szerokich wodach tęsknoty – „Winlandia”, George Mackay Brown

    Zobacz także

    Komentarze

    • Ewelina Gac

      19 grudnia 2017 at 09:19
      Odpowiedz

      Uwielbiam tego typu wywiady: -) szczere, miłe i prawdziwe. Dziękuję za uprzyjemnienie mi poranka ♡

    • przemek

      18 grudnia 2017 at 19:02
      Odpowiedz

      Jeszcze nic tego autora nie przeczytałem. Powiem więcej, nawet go nie znałem, więc uważnie przeczytałem tekst. Jest duża szansa, że któraś jego […] Czytaj więcejJeszcze nic tego autora nie przeczytałem. Powiem więcej, nawet go nie znałem, więc uważnie przeczytałem tekst. Jest duża szansa, że któraś jego książka pojawi się w mojej bibliotece. Wyświetl mniej

      • Dominika Rygiel
        do przemek

        19 grudnia 2017 at 09:55
        Odpowiedz

        Akurat w tym przypadku bardzo warto się zapoznać z jego twórczością.

      • Zaczytane Jeże
        do przemek

        20 grudnia 2017 at 08:44
        Odpowiedz

        "Rdza" czeka na mnie na półce, mam nadzieję ją przeczytać jeszcze w tym roku. :D Ciekawy wywiad, można się dowiedzieć różnych faktów. Pozdrawiam jeżowo Nikodem z https://zaczytanejeze.blogspot.com/

    • Aneta

      18 grudnia 2017 at 17:17
      Odpowiedz

      Bardzo interesujący wywiad i ciekawa postać, choć do tej pory nie znana mi osobiście. Życzę Wam wszystkiego dobrego i radosnych świąt :)

    • Angelika

      18 grudnia 2017 at 17:07
      Odpowiedz

      Ciekawy wywiad, nie znałam tego autora, ale mam rodzinę o tym nazwisku, więc chętnie przeczytam coś jego autorstwa:)

    • Ania

      18 grudnia 2017 at 15:07
      Odpowiedz

      Zupełnie nie znam autora, ale kapitalny wywiad :)

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    O mnie

    Zmanierowany mól książkowy i rockowa dusza w jednym.
    Czytaj więcej

    Magazyn Bookiecik Extra
    Najnowsze wpisy
    Kalendarz
    Maj 2018
    P W Ś C P S N
    « Kwi    
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    28293031  
    Najbardziej popularne
    Najczęściej komentowane