Sklejanie życia – „Purezento”, Joanna Bator

Recenzja przedpremierowa

Kintsugi to japońska sztuka naprawy potłuczonych, ceramicznych naczyń. Ta wymagająca precyzji i cierpliwości technika bazuje na sklejaniu potłuczonych skorup za pomocą laki, z dodatkiem metali szlachetnych, między innymi złota. Choć to trudna i nad wyraz pracochłonna metoda, w efekcie pozwala nie tylko na odtworzenie roztrzaskanych ceramik, ale również – głownie za pomocą powstawania na łączeniu poszczególnych skorup ozdobnej, pozłacanej siatki żyłek – na dodaniu im oryginalnego, ozdobnego finalnego sznytu.

Zdarzają się rzeczy, które nie czynią nas silniejszymi, nawet jeśli przeżyjemy. Chcemy wierzyć, że czas nas uleczy sam z siebie. Ale czas nie jest lekarstwem, jeśli pozostajemy bierni. Wtedy po prostu upływa, obojętny. Kintsugi pokazuje nam, jak objąć nasze uszczerbki, pęknięcia i rysy. Nasze rany. Słabość i ułomność. Naszą kruchość i przemijalność.

Ma chłopaka, którego kocha. Pewnego dnia znika jednak z jej życia. Ginie w tragicznym wypadku. Zostawia za sobą niewyobrażalną pustkę oraz informację, że obok niej był ktoś jeszcze, ktoś trzeci. Życie wali jej się na głowę, ona sama rozpada się na kawałki, serce pęka jej na pół, dusza doznaje uszczerbku. Od środka wnętrzności rozszarpuje rekin ludojad. Nie mając w Polsce większych perspektyw, ani pomysłu na siebie, niewiele oczekując, na nic nie licząc wyrusza w podróż do Japonii. Kraj Kwitnącej Wiśni wita ją spokojem i równowagą. Poznana na kursie językowym Pani Myōko staje się jej niewidzialnym przewodnikiem po świecie zen, a Mistrz Myō staje się prywatnym mentorem – osobą, dzięki której uczy się nie tylko sklejania życia na nowo, ale akceptacji blizn i zadr, które je zdobią…

Najpierw przyjrzyjcie się zniszczeniom. (…) Poznajcie je. Przyjmijcie. Są wasze.

W Purezento, japońska sztuka odnowy ceramicznych naczyń kintsugi posłużyła jako metafora sklejania życia, odbudowywania rozsypanej na cząstki ludzkiej egzystencji.  To swoista filozofia godzenia się z krzywdami, jakie spadają na człowieka. Odnajdywanie szczęścia w mozolnym odbudowywaniu istnieniai, zabliźnianiu się ran, gojeniu wybroczyn, uszlachetnianiu bólu, radzeniu sobie z powstałymi na skutek osobistych tragedii blizn. Poturbowany mentalnie człowiek przyrównany został do potłuczonego naczynia, jego istnienie zestawione z kopcem potłuczonych skorup, które należy zebrać i nauczyć się połatać, posklejać, na nowo odbudować w całość. Kintsugi w interpretacji Joanny Bator to poszukiwanie sensu w żmudnej, drobiazgowej, niełatwej pracy, sztuka nauki cierpliwości, odnajdywania harmonii w drobnych czynnościach dnia codziennego.

Zwolnij. Bądź cierpliwa. Pozwól rzeczom toczyć się w swoim rytmie. Niektóre sprawy wolno dojrzewają. Inne mijają powoli. Niektórzy ludzie mają inny rytm. Jeśli ci na czymś albo na kimś zależy, otwórz zmysły. Wsłuchaj się w ten rytm. Poczuj go.

Najmłodsza w dorobku warszawianki książka, wbrew ciężkiej wadze tematycznej płynie lekko. Niekwestionowany atutem Purezento jest bez wątpienia jego przystępny, nośny styl. Celne, nacechowane filozoficznym wydźwiękiem sformułowania, – choć momentami ewidentne – nie męczą. Niosą za sobą optymistyczny wydźwięk, nadzieję. Akcja powieści skoncentrowana jest głównie w pustym, na wskroś przesiąkniętym japońskim duchem domostwie, w którym to w towarzystwie tajemniczego kota o źrenicach jak dwa słońca, narratorka skleja swoje życie w całość. Bezimienna bohaterka, – wprawdzie pogubiona i obolała – wzbudza sympatię. Kraj Kwitnącej Wiśni jawi się jako zrównoważone, niemal mistyczne miejsce, w którym to odnaleźć można spokój i odpowiedź na większość egzystencjalnych bolączek.

Nie ma przypadku ani przeznaczenia, tylko droga, po której idziemy. Czasem podejmujemy złe decyzje. Niszczymy dobre rzeczy z powodu słabości i strachu. Z tych samych powodów ranimy ludzi, których nie czujemy się warci. Zostajemy w pustych związkach bez miłości i harmonii. Cali popękani.

Purezento to powieść enigmatyczna i hipnotyzująca, w swojej tajemniczości jednak wyważona, spójna i harmonijna. Purezento to prezent, powieść – dar, idealna dla człowieka w rozsypce, pozbawionego nadziei. To historia, która doda otuchy, pozwoli odbudować wiarę i otworzy oczy na to, co nieoczywiste. Przecież, – jak głosi sztuka kintsugi –  z nawet z najdrobniejszych skorup, przy sporej dozie zaangażowania, misternej pracy i chęci, można odtworzyć potłuczone, poszczerbione naczynie. A to,- choć naznaczone bliznami – będzie napawać dumą.

Tytuł: Purezento
Autor: Joanna Bator
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 27.11.2017 r.
Ilość stron: 288

Jednym zdaniem

Subtelnie filozoficzna, kojąca i wyciszająca powieść o sztuce znajdywaniu sensu w życiu, które legło w gruzach.

— Dominika Rygiel
Postawisz mi kawę?
9 komentarzy
1 Polubienie
Poprzedni wpis: Rozmowa przy kawie #1: Mariola PryzwanNastępny wpis: MIĘDZY WENUS A MARSEM, Misja #5: „Grace i Grace”, Margaret Atwood

Zobacz także

Komentarze

  • Gandalf

    27 listopada 2017 at 20:42
    Odpowiedz

    "Purezento" to faktycznie powieść hipnotyzująca. Doskonała szczególnie przed Świętami, bo dodaje otuchy i niesie sporo nadziei. Z każdą stroną czuć coraz większy spokój, który opanowuje czytelnika. Zdecydowanie polecamy! :) Świetna recenzja!

  • mrs Calluna

    24 listopada 2017 at 14:40
    Odpowiedz

    Chętnie bym się przeniosła na chwilę do tego świata czytając książkę :)

  • NaturalnieAndzia

    24 listopada 2017 at 11:30
    Odpowiedz

    Bardzo ciekawa recenzja. Zachęciła mnie do przeczytania tej książki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Z wykształcenia romanistka. Z zamiłowania czytelniczka. Pełna skrajności. Z jednej strony pielęgnująca w sobie ciekawość i wrażliwość dziecka, z drugiej krytycznie patrząca na świat.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Odwiedź mnie na

Bookiecik na YouTube

Najnowsze wpisy
Kalendarz
kwiecień 2024
P W Ś C P S N
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane
Patroni
Archiwum