W krzywym zwierciadle – „Doll story”, Michał Paweł Urbaniak

Michał Paweł Urbaniak ma tendencję do kreowania osobliwych bohaterów, umieszczania ich w niecodziennych sytuacjach oraz tworzenia eksperymentalnych planów narracyjnych – wszystko po to, by uwypuklić realne zagrożenia czyhające nad relacjami międzyludzkimi. Często przedstawia swoich bohaterów odrobinę w krzywym zwierciadle, ich poczynania bywają zaś lekko karykaturalne. Co istotne, problematyka, którą porusza, jest już wyjątkowo realistyczna. Dało się to odczuć w Liście nieobecności, mocniej już w Niestandardowych. Jeszcze dobitniej dostrzec można tę niestandardowość kreowanego świata w Doll story. Cóż za karkołomny pomysł, zatrudnić człowieka, by ten odgrywał rolę Maskotki – przyjaciela! Inspiracją okazuje się powieść Po pogrzebie Agathy Christie, w Doll story idea ta nabiera już kompleksowego i pełnego wymiaru, z pełnym wachlarzem zarówno profitów jak i prawdopodobnych konsekwencji.

Nastoletni Wolfgang Rajchert całe dnie spędza w domu, gdzie pod okiem apodyktycznej matki uczy się historii i truchleje na samą myśl wyjścia poza mury mieszkania. Przeszedł białaczkę, nie ma śledziony, więc każda wizyta na mieście może zakończyć się zagrażającą jego życiu infekcją. Nie chodzi więc do szkoły, do kina ani nie spotyka się ze znajomymi. Marzy jednak o prawdziwym przyjacielu. Kiedy rodzice Wolfa dowiadują się o specjalnym programie społecznym, w którym zatrudnić można na umowę o pracę Maskotkę, ulegają presji syna i zapraszają do swojego mieszkania Mariusza. Ten za zadanie ma towarzyszyć na co dzień Wolfgangowi i być jego przyjacielem… Jaki wpływ na samego Wolfa i jego rodzinę będzie miał ich zatrudniony towarzysz? Czy okaże się lojalnym i sumiennym pracownikiem? A może wręcz przeciwnie, w jego obliczu, niczym w krzywym zwierciadle, odbijać się będą wszelkie rodzinne niedoskonałości?

Michał Paweł Urbaniak nie bawi się w półśrodki, fantazjuje śmiało i bez kompromisów, a jego odwaga brutalnie obnaża słabe strony rodzinnych relacji, w jakich znajdują się państwo Rajchert i ich syn Wolfgang. Nie znosząca sprzeciwu i nie wdająca się w zbędne dyskusje matka, awanturujący się ojciec oraz zakompleksiony i dojmująco samotny, żyjący pod kloszem Wolf – to kontrast osobowościowy, którym autor dosłownie i w przenośni dręczy czytelnika. Nie sposób bowiem polubić państwa Rajchert. To rodzina rodem z groteski, której nie chce się być częścią. To dom, którego nieodłączną częścią jest hipokryzja i nieustająca gra pozorów. W samym zaś epicentrum owej destrukcyjnej burzy toksycznych i sztucznych relacji tkwi dorastający i odseparowany od społeczeństwa Wolfgang. To postać od samego początku tragiczna, bez jakichkolwiek perspektyw na poprawę warunków, w jakich się znajduje. Jest nastolatkiem wyobcowanym, pozbawionym przyjaźni, wsparcia i wolności, niepozbawionym jednakże marzeń. Tych nie jest w stanie odebrać mu nikt, wręcz przeciwnie, nawet te najbardziej wyszukane i zdawać by się mogło, niemożliwe do spełnienia, stara się mu zrealizować zatrudnieniem Mariusza matka.

To zdumiewające, jak spełnienie tego chłopięcego pragnienia pogłębi jeszcze jego alienację. To wstrząsające, jak bardzo pojawienie się Mariusza w domu Rajchertów wpłynie na podział rodzinnych sił i zatrzęsie już jakże wątłymi i pozornymi ich relacjami. Niewiarygodnym bowiem jest fakt, jakże towarzystwo Maskotki obnaży niedoskonałość pozornie doskonałej i poukładanej rodziny i jak jej obecność stanie się opresyjna dla pogubionego już od dawna Wolfa. Anonimowa Maskotka nie okaże się bowiem bezosobową istotą do przytulania i wyrzucania w kąt w chwili kaprysu. To człowiek z krwi i kości, z wachlarzem własnych przywar i zalet oraz, co okaże się tutaj istotne, z przeszłością, wspomnieniami i bagażem własnych doświadczeń. Jego pojawienie nie zmotywuje Wolfganga do wzięcia życia w swoje ręce. Urbaniak udowadnia, iż dorastanie w tej sytuacji okaże niemalże niemożliwe, bo procesowi temu nieustająco towarzyszyć będzie poczucie niespełnienia, niedoskonałości, rozczarowania a nawet rodzącej nienawiści.

Doll story to smutna i niedająca ukojenia fantazja na temat samotności w dorastaniu oraz samotności w rodzinie a także o pierwotnej potrzebie akceptacji. Nie doszukamy się tutaj ukojenia czy chwili na oddech. Od pierwszych stron zawładną nami duszące i niezdrowe relacje międzyludzkie, klaustrofobiczny klimat (powieść bowiem rozgrywa się wyłącznie w mieszkaniu Rajchertów), kapryśne i drażniące swym zachowaniem postaci oraz wiszące nad głównym bohaterem fatum. Urbaniak nie dozuje napięcia, duszna atmosfera zdaje się gęstnieć z każdą stroną, tłamszone emocje narastać, kotłować, by finalnie skołtunieć na dobre. Zjawiskowo obrazowa i plastyczna narracja z przygnębiającym przesłaniem, pozostawiającym po sobie niejedno pytanie bez odpowiedzi.

Tytuł: Doll story
Autor: Michał Paweł Urbaniak
Wydawnictwo: Mova
Rok wydania: 2023
Ilość stron: 517

Jednym zdaniem

Dojmująca samotność, toksyczne relacje rodzinne i ogromne pragnienie akceptacji - Michał Paweł Urbaniak po raz wtóry portretuje rodzinę od tej gorszej, niewygodnej i mocno uwierającej strony. Powieść smutna i przygnębiająca, nie dająca ukojenia.

— Dominika Rygiel
Postawisz mi kawę?
0 komentarzy
1 Polubienie
Poprzedni wpis: Goniąc za marzeniami – „Gorzkie korzenie”, Magdalena KopećNastępny wpis: Z literacką skromnością – „Do pierwszej krwi”, Amélie Nothomb

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Z wykształcenia romanistka. Z zamiłowania czytelniczka. Pełna skrajności. Z jednej strony pielęgnująca w sobie ciekawość i wrażliwość dziecka, z drugiej krytycznie patrząca na świat.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Odwiedź mnie na

Bookiecik na YouTube

Najnowsze wpisy
Kalendarz
czerwiec 2024
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane
Patroni
Archiwum