W oparach melancholii – „Gra w cykora”, Szilárd Rubin

W przypadku Gry w cykora do czynienia mamy z powieścią w zdecydowanie starodawnym stylu. Prym wiodą tutaj nieco oniryczne, wysoce osadzone w poetyckim tonie zdania. Liryczne frazy, którym Szilárd Rubin nadaje melancholijny posmak sprawiają, iż tę niewielką objętościowo historię odbiera się jako rzecz nie tyleż piękną, co na pewno znaczącą i niezapomnianą.

W oparach tej lirycznej konwencji brodzi para kochanków: Urszula wraz z Atillą. Są to osobowości pełnokrwiste, skrzące i rozedrgane skrajnymi emocjami. To wszak opowieść o wielkiej, obsesyjnej i uzależniającej miłości, a także uczuciu samotności, która jej towarzyszy. Urszulę i Atillę łączy uzależniająca i osaczająca więź, której masochistyczny wydźwięk może zaskakiwać. To para, której miłość nie zapewnia spokoju duszy, a uczucie to nosi raczej znamiona autodestrukcji. Bohaterowie grają ze sobą w emocjonalną i wyczerpującą grę, a ich egzystencjalny lęk wzmaga trudna rzeczywistość powojennych Węgier, gdzie nowo kształtujący się świat wraz z wiejącym wiatrem zmian odgrywają znaczący wpływ na człowieka i jego wybory.

Jak sobie ulżyć w to bolesne popołudnie? Może powinienem pójść do dentysty, aby wyrwał mi ząb, albo przynajmniej usiąść w poczekalni na pogotowiu (…) wśród pacjentów z opuchniętymi twarzami i zaropiałymi zębami.

Proza ta snuta jest w niespiesznym, ospałym aczkolwiek płynnym rytmie, będąca jednocześnie synonimem lektury niepokojącej, uderzającej w najczulsze struny, a przy tym uwierającej i pozostającej z odbiorcą na dłużej. Powieść przepełniona jest przeszywającym na wskroś bólem, niepewnością oraz doskwierającym poczuciem ulotności oraz nieuchronności czasu.

Przez cały następny tydzień nie ruszyłem się z domu. Leżałem całymi dniami i czekałem, aż upłynie te kilkadziesiąt lat dzielących nas od starości.

Lekkość, piękno i stylistyczna harmonia oraz cierpienie rodem z prozy Goethe’go powodują, iż odbiór Gry w cykora jest doświadczeniem osobliwym. Narrator buduje tutaj swego rodzaju, zbudowany z subtelnych metafor mur,który oddala odbiorcę od centrum wydarzeń, nie pozostawiając ich jednakże wobec siebie obojętnymi. To napisany z szacunkiem do słowa romans: dystyngowany, wyrafinowany, w którym to przebrzmiewają zdecydowane, werterowskie, pełne goryczy i Weltschmerzu nuty.

Tytuł: Gra w cykora
Autor: Szilárd Rubin
Tłumaczenie: Klara Anna Marciniak
Wydawnictwo: Studio Emka
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 219

Jednym zdaniem

Napisany z szacunkiem do słowa romans, dystyngowany, wyrafinowany, w którym to przebrzmiewają werterowskie, pełne goryczy i Weltschmerzu nuty.

— Dominika Rygiel
0 komentarzy
0 Polubień
Poprzedni wpis: O sile i ulotności marzeń – „Leonardo da Vinci. Zmartwychwstanie bogów”, Dmitrij MereżkowskiNastępny wpis: Echa wspomnień – „Schronisko dla ludzi”, Wojciech Szlęzak

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Zmanierowany mól książkowy i rockowa dusza w jednym.
Czytaj więcej

Magazyn Bookiecik Extra
Najnowsze wpisy
Kalendarz
Lipiec 2020
P W Ś C P S N
« Cze    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane