Z wizytą w krwiożerczej wiosce – „Utopce”, Katarzyna Puzyńska

Kiedy swego czasu sięgałam po pierwszą książkę Katarzyny Puzyńskiej – przyznaję to z ręką na sercu – nie oczekiwałam wiele, w sumie niczego szczególnego. Do polskich autorów literatury czysto rozrywkowej podchodziłam zazwyczaj mocno sceptycznie. Jeśli mam być szczera – omijałam ją szerokim łukiem. Kiedy jednak w me ręce wpadł Motylek stwierdziłam, że się pomyliłam. Jako urodzona fanka kryminałów, dla których nie jedną noc zarwałam, musiałam przyznać sama przed sobą, że prócz Joanny Chmielewskiej, którą kocham miłością szczerą i dozgonną, znalazłam godną jej następczynię – Katarzynę Puzyńską właśnie. I jakże się ucieszyłam, że autorka ta jest tak płodna, że przede mną jeszcze kilka tomów sagi o policjantach z Lipowa! Tym sposobem, powoli i z czystą, wzmagającą się z każdym kolejnym tomem przyjemnością, poznawałam kolejne perypetie Daniela Podgórskiego i Klementyny Kopp.

Utopce to przedostania część sagi (choć domyślam się i taką mam też nadzieję, że Lipowo będzie, póki co, jeszcze się rozwijało). Tym razem Puzyńska przenosi akcję powieści do wsi o zagadkowej a zarazem mało przyjemnej nie tylko z nazwy wsi, Utopce. Odcięta od świata i trochę zapomniana przez okoliczną społeczność miejscowość zostaje odrobinę „odkurzona” za sprawą Daniela Podgórskiego, który wraz między innymi z Klementyną Kopp oraz swą młodszą koleżanką Emilią Strzałkowską, próbuje rozwikłać zagadkę podwójnego zabójstwa, które miało miejsce trzydzieści lat wcześniej, a które to nie doczekało się wówczas swego rozwiązania. Policjantom sprawę utrudnia wiele nieoczekiwanych okoliczności, od perturbacji rodzinnych począwszy a na domniemanych siłach nadprzyrodzonych skończywszy.

Przyznać muszę, że pozycję tę, pomimo dosyć obszernej objętości, niemal połknęłam. Kryminał w takim klasycznym wydaniu naprawdę lubię. To, co mnie urzekło najbardziej, to fakt, że Katarzyna Puzyńska fenomenalnie buduje napięcie. Wplecione w powieść nie tyle retrospekcje sprzed trzydziestu lat (ten zabieg stosowany jest w kryminałach przecież często, był np. u Camilli Läckberg czy w poprzednich częściach autorstwa Puzyńskiej i nie jest raczej innowacyjny), ale szczególnie urywki zapisów z przesłuchana Emilii Strzałkowskiej prowadzonego już po rozwiązaniu prowadzonej przez policjantów z Lipowa sprawy, to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Umiejętnie, w odpowiednim miejscu przerywane, z jednej strony doprowadzały mnie do szału (bo chciałam na gwałt wiedzieć: kto?, co? i dlaczego?), z drugiej zmuszały mnie do czytania z zapartym tchem dalszego ciągu powieści, której to fabuła mknęła jak burza.

Po raz kolejny się powtórzę (pisałam o tym również przy poprzednich tomach sagi): na szczególną uwagę zasługuje przystępny styl. Puzyńska charakteryzuje się lekkim piórem. Plastyczne opisy Lipowa (w tym przypadku Utopców), niezmiernie klimatyczna postać cyrkowca Sola (wielkie za to brawa!), scena ekshumacji szczątków Wampira (mrożąca niemal krew w żyłach!), nienarzucające się tło obyczajowe to atuty tego tomu. Niniejszym pochwalić muszę autorkę za fakt, iż – pomimo perypetii i problemów rodzinnych poszczególnych bohaterów – kryminał ten pozostał jednak kryminałem a wątki obyczajowe, choć dosyć znaczące dla prowadzonej przez bohaterów sprawy, są tylko bladym jego tłem.

Nie byłabym sobą, gdybym jednak do tej beczki miodu nie dodała łyżki dziegdziu. Trochę czuję się rozczarowana motywem zbrodni – wydał mi się odrobinę niewiarygodny i wymuszony. Nie do końca przekonał mnie również wątek paranormalny, choć na końcu pięknie został wyjaśniony, to jakoś do końca mi się nie spodobał. Chyba nie są to moje ulubione klimaty. Nie będę już, po raz kolejny z rzędu, wspominać o wielokrotnych powtórzeniach stopni służbowych bohaterów. Po lekturze poprzednich części znam je na pamięć i mam na nie patent – czytając, po prostu je omijam.

Pomimo małych potknięć, które w sumie jakoś wybitnie mi nie przeszkadzały, przyznać muszę niezbicie, że taką klasykę kryminału naprawdę lubię. A nawet cenię. I żałuję, że tego pokroju autorów jest na rynku niewiele. Katarzynę Puzyńską będę więc czytać, chwalić i jako naprawdę dobrą autorkę solidnych kryminałów, promować polecając dalej. To też niniejszym czynię! A sama pędzę po kolejny, niestety jak na razie ostatni tom serii. Na szczęście mam niedaleko – już leży na półce mojej biblioteczki.

Jednym zdaniem

Niemal klasyczny kryminał. Zapewni chwilę prawdziwej rozrywki. Ostrzegam - wciąga!

— Dominika Rygiel
0 komentarzy
0 Polubień
Poprzedni wpis: Zmasowany atak po raz n-ty – „Masa o kilerach polskiej mafii”, Jarosław Sokołowski „Masa”, Artur GórskiNastępny wpis: Śniadanie w gwiazdorskiej obsadzie – „Śniadanie u Tiffany’ego, Truman Capote

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Zmanierowany mól książkowy i rockowa dusza w jednym.
Czytaj więcej

Magazyn Bookiecik Extra
Najnowsze wpisy
Kalendarz
Listopad 2017
P W Ś C P S N
« Paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane