Ale to już było… – „Oszukana”, Charlotte Link

Są takie książki, podczas lektury których, już po pierwszych akapitach, nie patrząc w zupełności na okładkę, jestem w stanie wskazać ich autora. Charakterystycznie budowane napięcie, specyficzna kreacja bohaterów, osobliwy klimat – wszystko – niczym odcisk palca lub indywidualna mieszanka feromonów – jest nie do podrobienia. Taka swoista unikatowość tekstu i kreowanej historii jest niewątpliwą wizytówką niemieckiej pisarki thrillerów psychologicznych – Charlotte Link. Nakładem Wydawnictwa Sonia Draga ukazała się jej kolejna powieść pt.: Oszukana. I choć opowiedziana historia wykreowana została w charakterystycznym dla Niemki stylu, podchodzę do niej odrobinę sceptycznie. Uprzedzając fakty – nie czuję się oszukana Oszukaną, czuję jednak swoisty cień zawodu. Czym jest spowodowany?

On mnie zamorduje. To jedyny powód dla którego tutaj jest.

Emerytowany policjant Richard Linville zostaje napadnięty we własnym domu. Skrępowany, torturowany ginie z rąk nieznanego oprawcy. Sprawę zabójstwa stara się rozwikłać miejscowy śledczy, uzależniony od alkoholu nadkomisarz Caleb Hale. W sprawę rozwikłania zagadki włącza się również córka denata – Kate. Nie ufając prowadzącemu śledztwo Calebowi, stara się rozwikłać zagadkę na własną rękę.

W między czasie do opuszczonego domostwa mieszczącego się na rozległych torfowiskach przyjeżdża zmęczony życiem i pracą Jonas Crane. Poszukujący ciszy i spokoju mężczyzna, stara się od nowa znaleźć sens życia. Upatruje go we wspólnych rodzinnych wakacjach, stąd też zjawia się w domu z małżonką i pięcioletnim synkiem Samuelem. Na miejsce dociera również Terry – prawdziwa matka adoptowanego chłopczyka, a moment ten wywoła prawdziwą lawinę mrożących krew w żyłach wydarzeń.

Oszukana to Charlotte Link w standardowym swoim wydaniu. W powieści znajduje się wszystko to, do czego autorka przyzwyczaiła nas w poprzednich swoich książkach. Opuszczone stare domostwo na torfowych polach, wzburzone, niespokojne morze i przegarniający burzowe chmury dmący wicher to solidne, pełne niepokoju, typowe dla Niemki tło dla rozgrywających się wydarzeń. Te – jak w większości powieści autorki – oscylują wokół problemów przykładnego na pierwszy rzut oka małżeństwa. Tym razem jednak książka wzbogacona została o drugi motyw – wątek śledztwa dotyczącego śmierci emerytowanego policjanta. To pozornie dwie skrajnie różne historie, które – czego dowiadujemy się stopniowo – łączy wspólny mianownik.

Solidny konstrukcyjny szkielet thrillera, typowy dla powieści Link klimat oraz trudne do przewidzenia rozwiązanie zagadki to zdecydowane i niekwestionowane atuty Oszukanej. Powieściopisarka zagwarantowała to, co kocham w jej twórczości najbardziej – duszną, niepokojącą atmosferę i spoistą, dobrze rozplanowaną konstrukcję powieści. Warto w tym momencie zwrócić uwagę na drugie dno opowieści, na którym to opiera się cała fabularna jej konstrukcja – gra pozorów pełni tutaj rolę prymordialną, zmusza czytelnika do swego rodzaju refleksji nad motywami i konsekwencjami ludzkiego działania w obliczu obsesyjnej miłości oraz istnieniem i naturą wyrzutów sumienia.

Skoro jest tak dobrze dlaczego na samym początku wspomniałam o cieniu zawodu? Co nie zagrało?

Najsłabszym punktem thrillera jest dosyć jednostajnie tocząca się intryga. Pozbawiona spektakularnych twistów fabularnych, na swój sposób (przynajmniej dla osób, które znają twórczość Link) przewidywalnie prowadzona akcja może momentami przyprawić o znużenie. Czytając Oszukaną i przywołując w pamięci jednocześnie inne powieści Niemki, miałam nieodparte wrażenie, że to już było. Wspominałam wyżej o trudnym do podrobienia, jedynym w swoim rodzaju klimacie książki. Opuszczone torfowiska, nieokiełznana siła natury, nieprzenikniony umysł sprawcy – wszystko to jest obecne, całościowo może przyprawić o dreszcze. Może, choć nie musi. Link stać zdecydowanie na więcej. Tym razem zabrakło typowego dla pisarki zgęstnienia emocji i klaustrofobicznego klimatu (znakomicie widocznego chociażby w Domu sióstr czy Przerwanym milczeniu). Dobrze rokującą w tej mierze atmosferę zdecydowanie gasi wątek śledztwa. Jest poniekąd przegadany, retarduje akcję, neutralizuje tłoczące się w czytelniku napięcie a samo jego rozwiązanie – choć zaskakujące – zdaje się być grubymi nićmi szyte.

Oszukana to powieść, która może przypaść do gustu głównie tym odbiorcom, którzy nie znają całej lub dopiero zaczynają swoja przygodę z twórczością Charlotte Link. Zagorzałym jej fanom może wydać się odrobinę nużąca. To dobra książka, która zainteresuje, choć obawiam się, że nie porwie.  Sama daleka jestem od zachwytów, jej lektury nie uważam jednak za czas stracony. To idealny tytuł na niewymagającą chwilę obcowania ze słowem pisanym. Jeśli lubicie historie z nutką thrillera psychologicznego – to coś dla Was.

Tytuł: Oszukana
Autor: Charlotte Link
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 551

Jednym zdaniem

Poprawna powieść nosząca znamiona thrillera psychologicznego. Klimatyczna, spójna, typowa dla twórczości Charlotte Link. Idealna dla zaczynających przygodę z książkami Niemki.

— Dominika Rygiel
15 komentarzy
3 Osób lubi to
Poprzedni wpis: Ptaszyno moja – „Camille, moja ptaszyna”, Sophie DaullNastępny wpis: Pisać trzeba umieć – „Córka Fanny Hill”, Janet Cherrie

Zobacz także

Komentarze

  • Sylwia z Młoda mama pisze

    12 maja 2017 at 20:06
    Odpowiedz

    Oj tak, ja również mam książki,w których pewna jestem autora. Z filmami zresztą podobnie ;)

  • Anna Fit

    12 maja 2017 at 16:19
    Odpowiedz

    To nie jest mój ulubiony typ literatury i według mnie bardzo dobrze, że ostrzegłaś, że książka może nużyć. Najgorsze są moim zdaniem właśnie tego typu […] Czytaj więcejTo nie jest mój ulubiony typ literatury i według mnie bardzo dobrze, że ostrzegłaś, że książka może nużyć. Najgorsze są moim zdaniem właśnie tego typu rozczarowania ;) Wyświetl mniej

  • per Zofka

    12 maja 2017 at 11:59
    Odpowiedz

    Nie jestem fanką stylu Link, ale Twoja recenzja brzmi, jakby książka była ciekawa.

  • super dzieciaczki

    12 maja 2017 at 11:56
    Odpowiedz

    MOże i poprawna, ale lubię czasami takie książki poczytać. Są relaksujące.

  • BD

    11 maja 2017 at 17:58
    Odpowiedz

    O dziwo, dla mnie brzmi przzekonująco. Być może dlatego, że nie czytałem jeszcze ani jednej powieści pani Link ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Zmanierowany mól książkowy i rockowa dusza w jednym.
Czytaj więcej

Magazyn Bookiecik Extra
Najnowsze wpisy
Kalendarz
Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane