(Nie)klasyczny debiut – „Nie mówcie, że nie mamy niczego”, Madeleine Thien

Nie mówcie, że nie mamy niczego, pióra debiutującej kanadyjskiej pisarki o malezyjsko-chińskich korzeniach – Madeleine Thien to jedna z książek, która w 2016 r. znalazła się w finale Nagrody Bookera. Napisana z rozmachem, niemal epicka opowieść o miłości i przyjaźni w czasach krwawego reżimu i politycznych reperkusji w dwudziestowiecznych, rewolucyjnych Chinach. To powieść niemal klasyczna, w której muzyka klasyczna odgrywa niebagatelną rolę.

– Ale żeby trzymać tyle książek w domu… – niepokoiła się Zhuli. – Nie boi się pani spiskowców i donosicieli?
– A co miałabym zrobić? Zresztą papier wspaniale chłonie dźwięk. Jest mi potrzebny do wytłumienia ścian.

Przesycona kolorytem klasycznej muzyki, począwszy od Beetovena, poprzez Rachmaninowa, Strawińskiego i Bacha saga, zachwyca rozmachem, z jaką została napisana. Thien tka wielopłaszczyznową fabułę, u źródła której stoją tragiczne wydarzenia z 1989 roku. Demonstracje studentów, jakie miały miejsce na placu Tianmenmen oraz poprzedzające je krwawe polityczne zdarzenia wynikające z totalitarnej polityki Mao Zedonga stanowią pokaźne tło debiutu Kanadyjki. To u podstaw ideologicznego, komunistycznego terroru, rodzi się historia przyjaźni trójki muzyków: pianisty Kaia, skrzypaczki Zhuli oraz kompozytora Wróbla. Ich przygody stają się głównym nurtem opowieści Ai-ming, uciekinierki z Chin, która pewnego dnia puka do drzwi Kanadyjki Marie.

Wyrwali jej torbę, wywrócili ją do góry nogami i na chodnik sfrunęły wzburzoną kaskadą nudy Beethovena. Słyszała płacz i błagania, trzask rozrywanych ubrań, lecz skupiała się teraz wyłącznie na partyturach.

Nie mówcie, że nie mamy niczego to powieść, której fabuła rozgrywa się nielinearnie, na dwóch rozległych płaszczyznach. Współczesna Kanada przeplata się z burzliwym okresem rewolucyjnych Chin, gdzie seanse dyscyplinujące i prześladowania stanowią codzienność tamtejszego społeczeństwa. Przeskoki w narracji zmuszają do wzmożonej atencji, wyważona i przemyślana słowna kompozycja egzekwuje czujność. Kontrast pomiędzy trudnym tłem społecznym a usilnymi próbami zachowania przez bohaterów godności i człowieczeństwa jest jednoznaczny. Pod względem fabularnym, debiut Thien jawi się jako powieść napisana z epickim niemal rozmachem. Również pod względem kompozycyjnym i językowym zaskakuje in plus.

Kiedy wrócimy do domu, myślała, zagotuję odrobinę wody, zmoczę szmatkę i wytrę z twarzy te zamarznięte łzy. To nic takiego, a już z pewnością nic, czego by nie zmyła odrobina ciepłej wody.

Warstwa emocjonalna książki jest nie do przecenienia. To lektura smutna, melancholijna, mocno refleksyjna. Za sprawą rodzącego się między wierszami uczucia nadziei, pojawiających się okruchów radości czy przesmyków optymizmu, autorce udało się jednak uniknąć w tej mierze przesadnej egzaltacji. Debiut Thien jest wyważony, niemal stonowany, momentami podbarwiony ironiczną nutą.

– Wyobraź sobie rzekę, która zostaje odcięta od morza. Wydaje ci się, że dokądś płyniesz, ale to wyłącznie iluzja. I masz wrażenie, że mogłabyś utonąć w samej sobie.

Wyżej wymienione walory powieści są ewidentne. Trzeba podkreślić jednak fakt, iż zwolennicy żwawej akcji mogą poczuć niedosyt. Akcja Nie mówcie, że nie mamy niczego rozwija się w niespiesznym rytmie, a sama fabuła przedstawiana została w sposób odrobinę chaotyczny, tworzy swego rodzaju kolaż, którego interpretacja wymaga sporego zaangażowania ze strony czytelnika. Z jednej strony może to być odczytywane jako defekt sagi, z drugiej zaś – ku czemu ja się skłaniam – jest to jej niezbity atut. To powieść nosząca znamiona powieści klasycznej. Zapada zarówno w pamięć jak i w serce na dłużej.

 (…) nic tak nie odmienia życia jak samotność.

Tytuł: Nie mówcie, że nie mamy niczego
Autor: Madeleine Thien
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 595
Przekład: Łukasz Małecki

Jednym zdaniem

Wielowymiarowa powieść z szeroko zakrojonym tłem społecznym u źródeł których stoi totalitarna polityka Mao Zetonga. Książka, która urzeka melancholijną nutą i pięknem języka.

— Dominika Rygiel
6 komentarzy
0 Polubień
Poprzedni wpis: Amerykańskie duchy -„Niksy”, Nathan HillNastępny wpis: Rozmowa przy kawie #2: Jakub Małecki

Zobacz także

Komentarze

  • Czarna Skrzynka

    15 grudnia 2017 at 12:58
    Odpowiedz

    A ja mam pytanie.... czy w takich recenzjach, jak Twoja można zamieszczać początek powieści (1-2 akapity)? Czy to jest legalne? Przyznam się, że bardzo czegoś […] Czytaj więcejA ja mam pytanie.... czy w takich recenzjach, jak Twoja można zamieszczać początek powieści (1-2 akapity)? Czy to jest legalne? Przyznam się, że bardzo czegoś takiego mi brakuje! Ja muszę przeczytać kilka pierwszych zdań, żeby poczuć klimat powieść..... :) Wyświetl mniej

    • Nie wiem czy to legalne ;-) Chyba tak, ja często w księgarniach internetowych widuję praktykę, że wrzucane są screeny początku powieści czy też całego pierwszego […] Czytaj więcejNie wiem czy to legalne ;-) Chyba tak, ja często w księgarniach internetowych widuję praktykę, że wrzucane są screeny początku powieści czy też całego pierwszego rozdziału, tak jakby na zachętę dla potencjalnego klienta. Wyświetl mniej

  • Zielona Małpa

    15 grudnia 2017 at 10:34
    Odpowiedz

    Mimo wysokiej oceny jakoś nie mam ochoty sięgać po tę książkę. Jestem z tych, którzy lubią wartką akcję i średnio dobrze czują się, kiedy ta […] Czytaj więcejMimo wysokiej oceny jakoś nie mam ochoty sięgać po tę książkę. Jestem z tych, którzy lubią wartką akcję i średnio dobrze czują się, kiedy ta mocno zwalnia. Wyświetl mniej

  • Małgosia Pelnia.eu

    14 grudnia 2017 at 13:58
    Odpowiedz

    Zdecydowanie do przeczytania! Uwielbiam takie książki. Ciekawa, pełna recenzja, pięknie oddałaś klimat powieści.

  • pożeram strony

    14 grudnia 2017 at 13:21
    Odpowiedz

    Przyznam, że rzuciła mi się ta książka w oczy ostatnio w księgarni. Nie kupiłam wyłącznie dlatego, że stos, który czeka na mnie na półce jest […] Czytaj więcejPrzyznam, że rzuciła mi się ta książka w oczy ostatnio w księgarni. Nie kupiłam wyłącznie dlatego, że stos, który czeka na mnie na półce jest ogrrromny. Gdy się z nim uporam, na pewno przeczytam Wyświetl mniej

  • Danuta

    13 grudnia 2017 at 15:37
    Odpowiedz

    Zostałam zachęcona do przeczytania proponowanej pozycji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Zmanierowany mól książkowy i rockowa dusza w jednym.
Czytaj więcej

Magazyn Bookiecik Extra
Najnowsze wpisy
Kalendarz
Wrzesień 2018
P W Ś C P S N
« Sie    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane