Plejada oryginalności – „Ulica Nadbrzeżna”, John Steinbeck

Ulica Nadbrzeżna jest jedną z tych powieści, które nie zwalają z nóg ani swoją objętością, ani przesadnie porywającą akcją. Ta zaledwie dwustu kilku stronicowa historia, głównie za sprawą niesłuchanie realistycznej kreacji bohaterów ma ponadprzeciętną moc wwiercania się w umysł odbiorcy. To kolejny utwór Johna Steinbecka, który zostaje z nami na dłużej, by nie powiedzieć – na zawsze.  Co tu dużo mówić, czy to dłuższą formą (w tym miejscu winno się przywołać obszerne Grona gniewu czy Na wschód od Edenu), czy krótszą (jak chociażby Myszy i ludzie), nobliście nie można odmówić talentu do tworzenia rasowych i soczystych historii. Te, choć czasem snują się leniwie i niepozornie, zawsze wypełnione są wielowymiarowymi, wyrazistymi i niebanalnymi postaciami. To właśnie one tworzą niezapomniany klimat kreowanych przez Amerykanina opowieści.

Nie inaczej jest w przypadku mieszczącej się w portowym mieście Monterey Ulicy Nadbrzeżnej. Tutaj, a dokładnie w Cichym Zakątku zamieszkuje prawdziwa plejada oryginalności. Wszakże trudno nie zastosować w tym przypadku innej nomenklatury. Mieszkańcy to prawdziwi dziwacy i cudacy, począwszy od dorodnej matrony – burdelmamy Dory wraz ze świtą z tutejszego domu publicznego, poprzez Lee Chonga – miejscowego sklepikarza słynącego ze swoich życiowych mądrości, malarza – nie malarza Henriego, rodowodowych pijaczyn z Mackiem na czele, nieskoordynowanym Frankiem, owładniętą opętańczą miłością do kotów Mary Talbot, a na wycofanym Doktorze – samotniku skończywszy.

Wszyscy oni, wraz z pozostałymi niewymienionymi powyżej bohaterami, tworzą niesłychanie barwną mozaikę osobliwości. Najbardziej uderzający, zaskakujący, a zarazem zachwycający jest fakt, iż każda z postaci, choć pozornie odrażająca i odpychająca, wywołuje swego rodzaju ckliwość. To postaci pełne przywar i ułomności, finalnie jednak wyjątkowo poczciwe, urocze, niedające się nie polubić. Swoimi zaskakującymi i niecodziennymi, często zaś przezabawnymi pomysłami (jak chociażby organizacja przyjęcia – niespodzianki dla Doktora) wprawiają czytelnika w swoiste rozrzewnienie. To postaci, którym się kibicuje, którym się przytakuje, z którymi się sympatyzuje i z którymi ciężko się rozstawać.

Steinbeck po raz wtóry stworzył książkę szalenie prawdziwą, realistyczną i wiarygodną. Ulica Nadbrzeżna przesiąknięta jest brudem i tak naprawdę smutną, poruszającą prozą życia. To zakątek społecznych wyrzutków, odmieńców, osób osamotnionych, niezrozumianych, zmuszonych funkcjonować i obcować w swoim towarzystwie. Jak to w życiu bywa, wychodzi im to raz lepiej, raz gorzej. Monotonia i mizerność życia nie odbiera im sił, by nie korzystać z jego uroków. Mieszkańcy Cichego Zakątka, w  miarę swoich potrzeb i możliwości starają się czerpać z niego pełnymi garściami. Prosta powieść o prostych ludziach, pełna wdzięku i ze sporym pokładem ciepła i uroku. Proza, którą się chłonie.

Tytuł: Ulica Nadbrzeżna
Autor: John Steinbeck
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2012
Tłumaczenie: Adam Kaska

Jednym zdaniem

Prosta powieść o prostych ludziach - "Ulica Nadbrzeżna" to prawdziwa mozaika osobliwości. Książka, która zachwyca realizmem, rozmiesza i porusza jednocześnie.

— Dominika Rygiel
1 komentarzy
1 Polubienie
Poprzedni wpis: Pionek w grze – „Skazany na zło”, Adrian BednarekNastępny wpis: Alchemik smutku – „Cesarski zegarmistrz, Christoph Ransmayr

Zobacz także

Komentarze

  • Karolina

    30 października 2018 at 10:27
    Odpowiedz

    Brzmi fantastycznie, idealna powieść na długie jesienne wieczory. Dziekuje na pewno zagości u mnie tej jesieni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Zmanierowany mól książkowy i rockowa dusza w jednym.
Czytaj więcej

Magazyn Bookiecik Extra
Najnowsze wpisy
Kalendarz
Listopad 2018
P W Ś C P S N
« Paź    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane