Żyć świadomiej – „Życie na pełnej petardzie czyli wiara, polędwica i miłość”, ks. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka

Szału nie ma, jest rak, krótki wywiad ze śp. ks. Janem Kaczkowskim zrobił na mnie swego czasu niesamowite wrażenie. Książka na tyle mocno na mnie wpłynęła, że niemal bez wahania sięgnęłam po kolejne tytuły, jakie wyszły spod ręki księdza. Byłam ich niezmiernie ciekawa. Pierwsza z nich: Życie na pełnej petardzie – to obiektywnie rzecz ujmując – powielenie pierwszego, wspomnianego przeze mnie tytułu. Na szczęście (uf!, przecież nie ma nic gorszego od czytania kopii czegoś, co już wcześniej miało się w ręku), jest też jego niezwykłym uzupełnieniem. Dlatego też myślę, że warto poń sięgnąć.

Tak jak przy pierwszym moim spotkaniu z myślami księdza, tak i tym razem, niemal brakuje mi słów by ująć swoje odczucia odnośnie tego, co przeczytałam. To niebywałe (patrząc na księży, z którymi miałam styczność w swoim ponad trzydziestoletnim życiu), że osoba duchowna może mieć tak ludzkie, a jednocześnie nieoderwane od doktryny chrześcijańskiej podejście do spraw życia i wiary. Ksiądz Kaczkowski tak wspaniale potrafi łączyć sprawy doczesne z religią, że wręcz nie dowierzam, iż jest to w ogóle możliwe. A jednak…

Analizując książkę pod kątem niniejszej recenzji, starałam się znaleźć odpowiednie słowa, które najlepiej zdołałyby opisać zawartość Życia na pełnej petardzie. Ramy tej pozycji są jednak tak szerokie, że nie sposób krótko i spójnie ich objąć. Jedno jest pewne – książka ta jest wspaniałym dowodem na to, że będąc katolikiem, można religii iść odrobinę pod prąd (co nie oznacza, że trzeba łamać jej zasady). To również dowód na to, że w obliczu śmiertelnej choroby, można godnie odchodzić. To także potwierdzenie, że ksiądz nie musi (a nawet nie powinien) podchodzić z rezerwą do swych wiernych, a jeśli już chce zachowywać dystans, to tylko i wyłącznie w stosunku do siebie. Książka ta, poza faktem, iż jest niesamowitym świadectwem wiary i dobroduszności księdza, jest również dowodem jego niebywałej determinacji w ustawicznym dążeniu do celu. Czarno na białym ukazuje (a przez to motywuje czytelnika), że jeśli się czegoś pragnie, to wiele można zdziałać, nawet jeśli otoczenie mówi, że jest inaczej.

Życie na pełnej petardzie jest pozycją pozornie łatwą i przystępną w odbiorze. Pozornie. Mimo prostego, jasnego przekazu i żartobliwego tonu dosyć mocno harata duszę, dotyka sumienia, które zaczyna gdzieś tam, między jedną stronicą a kolejną, drapać. Kolokwialnie mówiąc – na pewno daje do myślenia. Myślę, że jest to idealna lektura dla ludzi zbłąkanych w wierze, szukających swojego miejsca w życiu, wątpiących w Kościół. Mimo, iż (być może) karty tej książki nie nawrócą tych niewierzących, to na pewno pozwolą im inaczej (bardziej przychylnie) spojrzeć na wiarę (nie tylko tę katolicką), problem grzechu czy etyczne problemy związane z życiem i śmiercią.

Podsumowując, autobiografia księdza Kaczkowskiego to niezwykle mądra i odważna w przekazie lektura. Otwiera oczy na wiele spraw, odczarowuje trudne myśli, sprawia, że nie są już tematami tabu. Zachęca, by czerpać z życia pełnymi garściami i by się nim bawić. Przy tym udowadnia, że wiara katolicka w cale w tym przeszkadzać nie musi. Po jej lekturze nasuwa się smutna refleksja – bardzo szkoda, że tacy ludzie jak ks. Kaczkowski tak szybko odchodzą. Dobrze jednak, że tyle dobrego po sobie pozostawiają. Chociażby tego rodzaju książki. Szczerze polecam!

Jednym zdaniem

Niepozorna książeczka z wielkim przesłaniem. Otwiera oczy i duszę, zmienia postrzeganie świata.

— Dominika Rygiel
1 komentarzy
0 Polubień
Poprzedni wpis: O życiu po życiu – „Cmętarz zwieżąt”, Stephen KingNastępny wpis: Mury, które runęły – „Katedra w Barcelonie”, Ildefonso Falcones

Zobacz także

Komentarze

  • Maciej Wojtas

    14 marca 2017 at 07:22
    Odpowiedz

    "Szału nie ma, jest rak" - zdanie-petarda. Oglądałem kiedyś dokument o księdzu Kaczkowskim. Urodził się jako wcześniak (ważył 900 g). Start miał gorzej niż […] Czytaj więcej"Szału nie ma, jest rak" - zdanie-petarda. Oglądałem kiedyś dokument o księdzu Kaczkowskim. Urodził się jako wcześniak (ważył 900 g). Start miał gorzej niż marny, perspektywy - jeszcze gorsze. A jednak dokonał i dokonuje (nawet po śmierci) więcej, niż inni przez 90 lat życia. Niesamowite. Wyświetl mniej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Zmanierowany mól książkowy i rockowa dusza w jednym.
Czytaj więcej

Magazyn Bookiecik Extra
Najnowsze wpisy
Kalendarz
Listopad 2017
P W Ś C P S N
« Paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane