Między desperacją a izolacją – „Queer”, William S. Burroughs

Powieść „Queer”, napisana na początku lat pięćdziesiątych XX wieku, ze względu na swoją ówcześnie obrazoburczą treść musiała czekać ponad trzy dekady na oficjalną publikację – oficjalnie ukazała się dopiero w 1985 roku. Z dzisiejszej perspektywy jej siła prowokacji nie jest już tak odczuwalna, jednak jako intensywny, emocjonalny zapis stanu ducha narratora wciąż zajmuje ważne miejsce w kanonie literatury queer. Książka ta pełni również funkcję istotnego pomostu w twórczości Williama S. Burroughsa: spina surowy realizm debiutanckiego „Ćpuna”, którego stanowi naturalne dopełnienie, z zapowiedzią późniejszych, bardziej eksperymentalnych poszukiwań formalnych autora. W tej perspektywie „Queer” jawi się jako tekst znacznie głębszy niż opowieść o niespełnionym uczuciu. To wnikliwe studium alienacji i intymny zapis wewnętrznego rozpadu.

Główny bohater, William Lee – literackie alter ego autora – to życiowo wypalony amerykański emigrant, który po ucieczce przed zarzutami narkotykowymi osiadł w Meksyku. Będąc w trakcie detoksu, Lee konfrontuje się z dotkliwą egzystencjalną pustką; nadużywa alkoholu i niebezpiecznie zbliża się do granicy obłędu. Podczas podróży przez Panamę i Ekwador, w poszukiwaniu mitycznego yagé, rośliny przypisywanej właściwościom telepatycznym, nawiązuje relację naznaczoną głęboką asymetrią z Eugene’em Allertonem. Desperackie pragnienie bliskości każe mu wierzyć, że odnajdzie ją u boku byłego marynarza. Każda kolejna próba zdobycia jego uczuć przynosi jednak odwrotny skutek, odsłaniając narastającą obojętność partnera i boleśnie pogłębiając wyobcowanie Lee.

William S. Burroughs buduje narrację na nasyconych satyrą i groteską monologach Lee, które służą narzuceniu partnerowi własnej wizji rzeczywistości. Ten jednak, konsekwentnie uchylający się od dialogu, staje się swoistym zwierciadłem, w którym odbija się portret narratora jako osoby głęboko samotnej, nierozumianej i uwięzionej w doświadczeniu izolacji. Lee jawi się tu jako bohater tragiczny, typowy outsider, balansujący między ucieczką przed autodestrukcją a rozpaczliwym poszukiwaniem wsparcia, ciepła i bliskości.

Nie sposób analizować powieści „Queer” w oderwaniu od biograficznego wydarzenia z 1951 roku, przypadkowego zastrzelenia przez Burroughsa jego żony, Joan Vollmer. Jak sam autor podkreśla w przedmowie do książki, jej powstanie było „próbą egzorcyzmowania Złego Ducha”, który pchnął go do zbrodni. „Moje nawiedzenie było wynikiem śmierci Joan. Gdyby nie to, nigdy nie zostałbym pisarzem”, stwierdza. Trudno więc nie odczytywać postaci Lee jako figury tragicznej, dźwigającej ciężar nieusuwalnego poczucia winy.

Nie dziwi zatem fakt, że w warstwie stylistycznej Burroughs sięga po prozę oszczędną i surową w formie, przełamywaną surrealistycznymi monologami przypominającymi narkotyczne wizje. Ironia i czarny humor pełnią tu funkcję swoistej tarczy ochronnej, pozwalając autorowi mierzyć się ze skrajnie intymnym wymiarem własnego doświadczenia i nadając powieści charakter bezlitosnej wiwisekcji autodestrukcyjnej jednostki oraz jej egzystencjalnego nihilizmu.

„Queer” pozostaje więc powieścią nie tyle prowokacyjną, ile boleśnie szczerą – zapisem emocjonalnego impasu, w którym pragnienie bliskości nieustannie zderza się z niemożnością porozumienia i trwałego zakorzenienia w świecie. Burroughs nie oferuje czytelnikowi ani katharsis, ani pocieszenia; zamiast tego konfrontuje go z doświadczeniem samotności jako stanu egzystencjalnego, którego nie da się przezwyciężyć za pomocą ucieczek, substytutów czy iluzorycznych obietnic transcendencji. W tym sensie „Queer” jawi się jako jedna z najbardziej przejmujących i osobistych książek autora. To świadectwo momentu granicznego, w którym pisanie nie ratuje przed samotnością, lecz pozwala ją nazwać.

Tytuł: Queer
Autor: William S. Burroughs
Tłumaczenie: Teresa Tyszowiecka
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 192
[Współpraca recenzencka]

Jednym zdaniem

Narracja o egzystencjalnej rozpaczy i doświadczeniu nieodwzajemnionej obsesji. Proza oszczędna w formie, surowa, przełamana surrealistycznymi monologami, co potęguje poczucie izolacji.

— Dominika Rygiel
Postawisz mi kawę?
0 komentarzy
0 Polubień
Poprzedni wpis: Gawęda pamięcią pisana – „Bukareszt, wielka nadzieja”, Cristian TeodorescuNastępny wpis: Bookiecik zapowiedzi – luty 2026

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Z wykształcenia romanistka. Z zamiłowania czytelniczka. Pełna skrajności. Z jednej strony pielęgnująca w sobie ciekawość i wrażliwość dziecka, z drugiej krytycznie patrząca na świat.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Odwiedź mnie na

Bookiecik na YouTube

Najnowsze wpisy
Kalendarz
luty 2026
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
232425262728  
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane
Patroni
Archiwum