Gawęda pamięcią pisana – „Bukareszt, wielka nadzieja”, Cristian Teodorescu

Cristian Teodorescu to rumuński autor słynący z lekkiego pióra. Jego opowieści są barwne, niepozbawione dobrego humoru, niejednokrotnie podbarwionego ironią, a także pełne bohaterów, do których podchodzi się z czułością i zrozumieniem. Autor konstruuje ich bowiem z empatią, a spisując ich losy na tle przełomowych dla Europy wydarzeń historycznych, tworzy przystępne narracje, które zachwycają nie tylko fabułą, lecz także solidnym tłem społeczno-obyczajowym, przede wszystkim Rumunii.

Nie inaczej jest w powieści „Bukareszt, wielka nadzieja”, w której Teodorescu spisuje losy pradziadków swojej żony – Danieli. Opowiada dzieje akuszerki Bazylki oraz jej męża Tyberiusza, począwszy od ich migracji z okupowanej przez Austro-Węgry Transylwanii, poprzez okres zamieszkiwania w Bukareszcie podczas I wojny światowej, aż po Traktat Wersalski, który pozwolił Polsce odzyskać niepodległość i wyznaczył nowe granice Europy.

Dzieje historyczne kontynentu z początku XX wieku przedstawione są w powieści w sposób szczególny: z wyraźnym odautorskim dystansem, lekko, kuluarowo, często przez pryzmat całego wachlarza barwnych bohaterów i bohaterek. Od pań do towarzystwa, którymi opiekuje się Bazylka, poprzez ówczesnych pisarzy i polityków Rumunii, aż po mieszkańców dworu królewskiego – wszyscy oni współtworzą nieoficjalny portret miasta i epoki. Rezolutna i zaradna akuszerka bierze pod swoje skrzydła każdą kobietę, w myśl zasady, że „podczas porodu nie ma żadnej różnicy między księżną a służącą”, niezależnie od jej statusu ekonomicznego i przynależności klasowej. Staje się tym samym postronną świadkową przekrojowych komentarzy mieszkańców ówczesnej stolicy Rumunii – od ulicznic po samą śmietankę towarzyską miasta.

Zderzając się z takim nieoficjalnym obrazem Bukaresztu, jego mieszkańców oraz ich opinii na temat sytuacji geopolitycznej ówczesnej Europy, odbiorca zyskuje bezpośredni wgląd w prawdziwą tkankę miasta. Jest ona przesiąknięta naturalnymi dla ludzi niepokojami oraz komentarzami do sytuacji politycznej, której są oni mniej lub bardziej zaangażowanymi uczestnikami. Powieść nasycona jest gwarem tętniącej metropolii w przełomowym dla niej historycznie czasie. Dzięki gawędziarskiemu stylowi narracji ma się poczucie uczestnictwa w opisywanych wydarzeniach.

Na tle interesująco i obrazowo nakreślonej panoramy społeczno-historycznej na szczególną uwagę zasługuje postać głównej bohaterki – Bazylki. Zmuszona do funkcjonowania w świecie patriarchatu, nie tylko zachowuje sprawczość, lecz także stopniowo przejmuje kontrolę nad własnym życiem oraz losem Tyberiusza. Pomimo przeciwności wynikających zarówno z niekorzystnej sytuacji politycznej Rumunii i towarzyszących jej niepokojów społecznych, jak i z zachowania męża – wiecznie skacowanego, a nawet dopuszczającego się zdrad – pozostaje kobietą rezolutną, niezłomną i obdarzoną zaskakującym hartem ducha. To właśnie on pozwala jej zbudować silną pozycję w mieście. Bazylka jawi się również jako patriotka lokalna, silnie przywiązana do miejsca, w którym egzystuje, konsekwentnie odrzucając pomysły męża dotyczące ewentualnej emigracji za wielką wodę.

Autor „Medgidii, miasta u kresu” w książce „Bukareszt, wielka nadzieja” stworzył opowieść barwną, będącą rodzinną kroniką pradziadków swojej żony. Choć tytuł mógłby obiecywać lepsze jutro, przedstawione losy częściej okazują się zapisem strat, rozczarowań i nieustannych trosk o los zarówno ojczyzny, jak i najbliższych. Pozostaje jednak coś trwalszego niż sama historia – dziedzictwo, które przechodzi z pokolenia na pokolenie. Za sprawą pasji i uporu Bazylki jej córka Anna zostaje lekarką, a wnuczka Anny, Daniela, odziedzicza po prababce niezwykły dar opowiadania i zapamiętywania rodzinnego folkloru. Ten dar pozwala jej przekazać historię swojej prababki mężowi, który spisuje losy Bazylki i Tyberiusza na kartach tej książki. I być może w tym właśnie tkwi sens takich opowieści: by to, co żywe w rodzinie, mogło trwać dalej, nie tylko w codzienności, ale również w słowie pisanym.

Tytuł: Bukareszt, wielka nadzieja
Autor: Cristian Teodorescu
Tłumaczenie: Radosława Janowska-Lascar
Wydawnictwo: Amaltea
Ilość stron: 316
[Współpraca recenzencka]

Jednym zdaniem

Życie rodzinne na tle historycznych przemian w Bukareszcie podczas I wojny światwej, ukazujące siłę kobiety akuszerki Bazylki. Powieść napisana w przystępnym, gawędziarskim tonie, niepozbawiona subtelnej ironii.

— Dominika Rygiel
Postawisz mi kawę?
0 komentarzy
1 Polubienie
Poprzedni wpis: Kiedy milczenie staje się językiem – „Opowieść o starym dziecku”, Jenny ErpenbeckNastępny wpis: Między desperacją a izolacją – „Queer”, William S. Burroughs

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Z wykształcenia romanistka. Z zamiłowania czytelniczka. Pełna skrajności. Z jednej strony pielęgnująca w sobie ciekawość i wrażliwość dziecka, z drugiej krytycznie patrząca na świat.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Odwiedź mnie na

Bookiecik na YouTube

Najnowsze wpisy
Kalendarz
luty 2026
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
232425262728  
Najbardziej popularne
Najczęściej komentowane
Patroni
Archiwum