„Girl dinner” to viralowy trend z TikToka polegający na przygotowaniu prostej, bezwysiłkowej kolacji z przekąsek, które akurat ma się pod ręką. Cała koncepcja opiera się na rezygnacji z gotowania i sprzątania – często przybiera formę zmontowanej naprędce, nieco chaotycznej deski serów z winogronami, krakersami czy piklami. Książka nosząca ten sam tytuł nie ma jednak wiele wspólnego z tak uproszczonym sposobem podawania posiłku, jaki podpowiada internetowa definicja modnego wieczornego rytuału. Powieść Justyny Hrycyk okazuje się jej całkowitym przeciwieństwem, a sam tytuł brzmi jak lekka prowokacja – subtelny pstryczek w nos wymierzony we współczesne trendy.
Jedzenie i przygotowywane potrawy stają się bowiem w tej opowieści czymś znacznie więcej niż tylko niezbędnym do życia elementem codzienności. To punkt wyjścia do snucia polisensorycznej, niemal organoleptycznej narracji o przygotowaniu i doświadczaniu jedzenia, które stanowi jedną z najmocniejszych osi konstrukcyjnych powieści. Justyna Hrycyk buduje ją z dosadnych, naturalistycznych opisów angażujących wszystkie zmysły.
Jedzenie bywa tu doznaniem skrajnie przyjemnym, ale potrafi też wywoływać wstyd, poczucie winy czy dyskomfort. Zawsze jednak pozostaje doświadczeniem głęboko zmysłowym, przynoszącym sytość nie tylko ciału, lecz także emocjom. I nieważne, czy mowa o drobnym kulinarnym grzeszku w postaci galaretki lub kawałka tortu – symbolach dziecięcego rozumienia rozpusty; pospiesznie wypitej kawie Nescafé i talerzu barszczu Amino – będących jedynie ersatzem prawdziwego posiłku; wyczekiwanym rosole zjedzonym po przypadkowym seksie czy znienawidzonym jeszcze w przedszkolu kotlecie mielonym. Każde z tych dań i smaków współtworzy tożsamość głównej bohaterki, zapisując się w jej pamięci jako jeden z najtrwalszych nośników wspomnień.
Tym samym Hrycyk próbuje ukazać egzystencję swojej bohaterki i jej znajomych jako życie nierozłącznie związane z kulturą jedzenia. Bez skrępowania odsłania mechanizmy kształtujące kobiece relacje z jedzeniem: obsesję kontroli nad ciałem i figurą, ale także hipnotyczne pragnienie konsumowania oraz czerpania przyjemności nie tylko ze smaku ale też z faktur, form i kolorów przygotowanych posiłków. Pokazuje przy tym, że posiłek nie zawsze jest efektem świadomego wyboru. Często staje się rutyną, społecznym obowiązkiem lub koniecznością wpisaną w codzienność. W tej opowieści smak okazuje się również nośnikiem pamięci, a zjedzenie potrawy kojarzącej się z dzieciństwem może przenieść nas – niczym proustowska magdalenka – do świata najwcześniejszych doznań i wspomnień.
I o ile przebywanie w świecie kulinarnych rozkoszy może być przyjemne, o tyle natłok doznań serwowanych przez autorkę momentami przytłacza. Powieść koncentruje się przede wszystkim na opisywaniu kolejnych potraw czy półproduktów – wszak każdy rozdział nosi nazwę dania lub produktu spożywczego – co w ogólnym rozrachunku może okazać się doświadczeniem zbyt intensywnym. Hedonistyczne przyjemności, tak o posiłkach i przekąskach pisze Hrycyk. Bo jedzenie jest u niej doznaniem głęboko przeżywanym, ekstatycznym i sensualnym, którego doświadcza się wszystkimi zmysłami. Słyszy się tu strzelające między zębami ziarenko gorczycy, czuje lepkość truskawkowego soku na palcach, miękkość gąbki grzyba. To dowód na to, że pisarka czuje ciężar słowa i potrafi operować nim z dużą sprawnością, tworząc sugestywne, literackie obrazy. Paradoks polega jednak na tym, że próbując przeciwstawić się idei „girl dinner” jako posiłku przypadkowego i pozbawionego znaczeń, autorka momentami popada w drugą skrajność. Nagromadzenie zmysłowych opisów sprawia, że zamiast wzmacniać wymowę tej opowieści, chwilami zaczyna ją osłabiać.
„Girl dinner” okazuje się więc nie tylko opowieścią o jedzeniu, lecz przede wszystkim o pamięci zaklętej w smaku, kobiecym doświadczaniu jedzenia i jego nierozerwalnym związku z cielesnością. To powieść zachwycająca sensualnością i językową precyzją, choć chwilami tak intensywna, że zamiast pozostawić czytelnika z niedosytem, pozostawia go z poczuciem przesycenia.
Tytuł: Girl Dinner
Autor: Justyna Hrycyk
Wydawnictwo: Cyranka
Ilość stron: 152
[Współpraca recenzencka]


